środa, 17 lipca 2013

uszyłabyś mi.... ?

Mój Hubby (mężulek): "Może mogłabyś uszyć takie coś na moje rowerowe narzędzia, wiesz, klucze, cążki do linek... Przydałoby się to bardzo na wyjazdach, a jakoś nie uśmiecha mi się wydawać pięćdziesiąt złotych na taki narzędziownik. Umiałabyś coś takiego uszyć? Możesz użyć moich starych dżinsów, mam nawet dwie pary ;) Może to nie jest takie trudne..."

Ja: "Hmmm......"

W głowie już rodzi się pomysł i to, jak go zrobić, więc mogę się wydawać lekko nieobecna... ;) na co Hubby reaguje od razu:    

"Pewnie to problem... "

Ja: "Nie! Nie! Uszyję! Spróbuję! Muszę tylko pomyśleć, jak.... Spróbuję, ale nie gwarantuję, że się uda..."

Następnego dnia...




Niesamowite, że umiałam sprostać zamówieniu i zrobić dokładnie to, o co mu chodziło. Niby bardzo prosta rzecz, a powiem Wam, że jednak cieszę się jak małe dziecko!!! :):):) Kto by pomyślał, że moje nowe umiejętności tak szybko się przydadzą! :) 
I jeszcze jedno - oczywiście zmieniłam igłę, oczywiście spinałam wszystko szpilkami, oczywiście prasowałam i zrobiłam sobie listę czynności do wykonania po kolei, tak jak podczas szycia fartuszka. Widać, że Intensywnie Kreatywna uczy też pewnych bardzo przydatnych nawyków :) Przy okazji miałam możliwość poćwiczenia najprostszych ściegów :)

OTO MOJA LISTA RZECZY, KTÓRE NALEŻAŁO ZROBIĆ W TYM PROJEKCIE:

1. Wykroić trzy kawałki materiału:
 - dwa takie same, choć z dwóch różnych par spodni (ciemniejsze od dołu, bo będzie się brudzić, jaśniejsze na wierzchu)
- jeden kawałek tej samej długości, ale węższy (żeby ładnie wyglądało, przydałby się lekko kontrastujący - w moim przypadku ciemniejszy dżins) 
2. Węższy kawałek podszyć z jednej strony (dłuższy brzeg).
3. Wykonać przeszycia / kieszonki (na początku i na końcu każdej przeszywałam maszyną w tył, żeby szew był mocniejszy). Teraz mamy już dwa kawałki materiału.
4. Złożyć obydwa kawałki materiału prawymi stronami do siebie i zeszyć naokoło (wszywając dwa sznureczki na boku w odpowiednim miejscu). Pozostawić na mały fragment nie zszyty, żeby móc przewrócić całość na prawą stronę. 
5. Zeszyć ten fragment, który pozostaje niezaszyty.

W punkcie piątym pewnie mogłabym zrobić to jakoś bardziej elegancko, ręcznie, niewidocznie... Pewnie by wypadało... Postanowiłam jednak tym razem nie bawić się w drobiazgi i zszyłam po prostu roboczo, po prawej stronie. W końcu chodziło o to, żeby narzędziownik był niezniszczalny ;) 

51 komentarzy :

  1. No no no! Maleńka, poszlaś po bandzie! Cudo Ci normalnie wyszlo!
    I prawda, ze Intensywnie Kreatywna uczy dokladnosci i dobrych nawyków!
    Hubby pewnie kupi Ci teraz maszynę do szycia pod choinkę ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;););) Mówisz? ;););) Oj taka nowa maszyna z różnymi ściegami ozdobnymi i elastycznymi to by było dopiero coś ;) Ale ze spokojem - może najpierw oswoję łucznika tak by nie zrywał mi górnej nitki, bo dostaję przy nim czasem białej gorączki, a innym znowu razem jest idealnie. Nie mam pojęcia od czego to zależy... Może od tego, czy go pogłaszczę ;););) Dzięki wielkie! Spodnie nadal w szafie, ale pójdą w ruch ;)

      Usuń
    2. Łucznika głaskaj, maszynom to dobrze robi :))) A tak poważnie, to szyjesz na maszynie, która stała dość długo nie używana i możliwe, że potrzebowała by bliskiego kontaktu z serwisem, żeby ją dobrze od środka obejrzeli.
      Ale z własnego doświadczenia z Łucznikami wiem, że mój poprzedni Łucznik właśnie zrywał nitkę jak oszalały, kiedy nitka była jakościowo wątpliwa - i nie chodzi o producenta, mogło być "made in China", ale nitka musiała być równiutka, żadnych zgrubień. Jak tylko trafiała się nierówność, to było po nitce.

      Usuń
    3. Dzięki Aga! Mój Łucznik był u "lekarza specjalisty" tuż przed tym jak do mnie trafił... Hmmm... Ale chwila! Problem może faktycznie tkwić w nitce! Wydaje mi się, że jak szyję na starych, takich z czasów studiów, maszyna zrywa, a jak szyję nowo zakupionych to nie ma problemów, ale muszę tę teorię jeszcze sprawdzić :) Szkoda mi tylko wyrzucać tych starych nici, bo mam ich sporo w różnych kolorach. No ale nie będę się z Łucznikiem kłócić ;) Pozdrowienia!

      Usuń
    4. W życiu nie wyrzucaj. Te gorsze przydadzą się do fastrygowania. A te ładniejsze - ręczne hafty???

      Usuń
    5. O! Do fastrygowania? No jasne! Super :) Nie lubię marnotrawić ;) A do haftu to nie wiedziałam! Haftowałam dużo w liceum, na studiach, ale tylko muliną... A o nowej maszynie będę sobie marzyć, bo to duży wydatek... Może kiedyś... Zobaczymy jak mi będzie szło :) Przyjemnie jest marzyć :):):)

      Usuń
    6. Pewnie, że do haftu! Cały blackwork może być robiony maszynowymi nićmi.

      http://intensywniekreatywna.blogspot.com/2013/05/czarno-na-niebieskim.html

      Jak będziesz chciała spróbować, to daj znać, podrzucę namiary na stronę z wzorami :))) Ale nie krzycz na mnie, że kolejną zarazę szerzę :)))))

      A maszyna, nawet Brzydal za około 750 złotych daje się "odpracować" w rok. Przelicz sobie, ile to bluzek, sukienek albo męskich krótkich spodenek i kwota przestaje tak straszyć :)
      Ale po prostu przyjdzie taka chwila, że będziesz pewna, że szycie jest fajne i Cię ciągnie tak, że warto inwestować :) Na razie radzisz sobie z tym, co masz, rewelacyjnie!

      Usuń
    7. Szerzysz, szerzysz ;););) Coraz to nowe ;) Muszę się bardziej zainteresować!!!
      Jak przeliczyć tę maszynę, to faktycznie :) A mąż by mnie chyba ozłocił jakbym mu uszyła spodenki, o matko!!! Jeszcze raz dziękuję :):):)

      Usuń
    8. Te gorszej jakości nici możesz użyć jako nitkę spodnią, do bębenka, tam chyba nie jest aż tak ważna ich "równość", naprawdę szkoda wyrzucać. Nawet mój Brzydal nie kreci wtedy nosem, można go troszkę oszukać ;-)

      Usuń
    9. O! Jeszcze lepiej :) Będę pamiętać, bo zrywa właśnie górną, a dolna idzie dobrze :) I wcale nie znaczy to, że jestem prawdziwą Poznanianką, czyli sknerą ;) Jestem jedynie elementem napływowym i po prostu nie lubię niczego marnować ;) Dzięki Beata za bardzo fajny pomysł!

      Usuń
    10. Mialam podobny problem ze zrywaniem nici w maszynie , zaprzyjażniony lekarz od maszyn poradził mi bym kupowała tylko nitki na plastikowej szpulce. Nie wiem jakie to ma znaczenie ale od tej pory nie rwą mi się nitki. Przybornik cudnie wyszedł! Pozdrawiam:)

      Usuń
    11. No proszę! Ciekawe! Te nowe, których ostatnio używałam i szło gładko były właśnie na plastikowej szpulce :) Na pewno będę na to zwracać uwagę! Dzięki Wioletta :)

      Usuń
  2. Jaka z Ciebie pojętna uczennica :)
    Wzorcowy narzędziownik uszyłaś. Intensywnie Kreatywna powinna być z Ciebie dumna.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Olu :) Miło to słyszeć :):):)

      Usuń
  3. Fantastyczna praca, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, po sesji fotograficznej już przepadła i chyba prędko jej takiej czystej nie zobaczę ;)

      Usuń
  4. świetna sprawa. ja czegoś takiego potrzebuję na druty:))
    super narzędziownik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie! Ja chyba sobie coś takiego kiedyś sprawię na druty, tylko oczywiście jakieś bardziej kobiece ;) Póki co wszystko mam w pudle, a tam ciężko utrzymać porządek ;) Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Stanełaś na wysokości zadania. Piękna robota i do tego wspaniała rozpiska. Mąż pewnie kombinuje następne zadanie dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzięki! Jest dokładnie tak jak piszesz, ale to kolejne zadanie na razie jest naprawdę nieosiągalne ;) Pozdrowienia!

      Usuń
  6. Brawo! Świetnie to zrobiłaś :)
    Nie taki diabeł straszny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu! Nie taki, nie taki ;););)

      Usuń
  7. Narzędziownik wyszedł Ci świetnie i co najważniejsze - spodobał się mężowi :). Mówiłam przecież, że spokojnie dasz sobie radę z szyciem ;))). Świetnie Ci idzie, a na dodatek sprawia Ci to radość - tylko tak dalej. Czekam na kolejne uszytki :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :):):) Bardzo zachęcają do dalszej pracy! Nowe uszytki pojawią się na pewno!

      Usuń
  8. Dziewczyny mają rację - powinnam i jestem (!!!) z Ciebie dumna. Po pierwsze z tego, że wyszło Ci bardzo dobrze. A jeszcze bardziej z tych "dobrych nawyków"!
    A po trzecie, że sobie tak śpiewająco poradziłaś z "rozłożeniem" tego szycia na czynniki pierwsze i poukładania, co po kolei. Brawo!
    I niech mąż zaczyna zbierać na nowy sprzęt! Opłaci mu się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzięki Aga!!! Nagłowiłam się trochę jak to zrobić, bo mój mózg nie jest przyzwyczajony do tego rodzaju kombinowania ;) Kwestia przyzwyczajenia pewnie, ale najważniejsze, że szyję, że sprawia mi to frajdę, że szukam nowych pomysłów i je sobie oczywiście spisuję, a nawyki moim zdaniem są bardzo ważne. Muszę powiedzieć, że ten narzędziownik już ogólnie szybciej powstawał niż fartuszek. Wiedziałam już co i jak, błyskawicznie nawlekłam maszynę. Naprawdę widziałam, że praca włożona w fartuszek procentowała i to jeszcze jak!!! To Twoja zasługa!

      Usuń
    2. Jaka tam moja! Ja do maszyny nie siadłam, ani nie kombinowałam, co po kolei :) Dzielna jesteś i co w szyciu bardzo ważne, myślisz!

      Usuń
    3. :):):) Już ja wiem, jak ważny jest ten co uczy i to jak to robi!!! :):):)

      Usuń
  9. Cudo uszyłaś! Nie do wiary, że to Twoje pierwsze kroki. Jestem pod ogromnym wrażeniem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty Reniu, naprawdę? :):):) Dzięki! Naprawdę miło to słyszeć :):):) Ale mam teraz motywację! Jakby jeszcze doba była dłuższa... ;) Pozdrowienia!

      Usuń
  10. Świetnie sobie poradziłaś! Pięknie to wszystko pozszywałaś - tak równiutko! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewa za tak miłe słowa :) Kieszonki wyszły w miarę równe, ale z kolei przeszycie u góry już nie ;) Ciągle brak wprawy i wyczucia maszyny, ale na razie może być ;) Mam nad czym pracować ;)

      Usuń
  11. Fantastyczne! I jak fajnie to opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Taka rozpiska bardzo mi pomaga :)

      Usuń
  12. Taki przybornik, to dla męża skarb, każdy facet chciałby to mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):):) Chyba naprawdę mu się spodobał, bo już go zarekwirował na dobre ;) Dzięki Iwonko!

      Usuń
  13. Super Ci wyszedł ten narzędziownik. Mąż może być z Ciebie dumny i Ty sama też. A teraz maszeruj do maszyny szyć piórnik. Ja skrojony już mam i zabieram się za walkę z wypustkami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło to czytać Agnieszko :) Z tym marszem to bardzo chętnie ;) Niestety brak stopki do wszywania zamków, brak sensownych nożyczek, a przede wszystkim też życie w niedoczasie - to wszystko póki co mocno mnie ogranicza :( Widziałam, że pojawił się piórnik u Intensywnie Kreatywnej i na pewno go zrobię, to tylko kwestia czasu... Ty już widzę jesteś na kolejnym etapie, muszę się chyba przyzwyczaić, że jestem parę kroków za Tobą ;) Pozdrowienia!

      Usuń
    2. Tu nie chodzi o wyścig przecież :) Z tym niedoczasem to witaj w Klubie: przy półtorarocznym Huraganie Cristina, który, kiedy to piszę, demoluje pokój za moimi plecami, mogę szyć tylko po nocach. A na domiar tego wszystkiego maszyna mi się zbiesiła i mam nieplanowaną i bardzo nie w czas przerwę w szyciu.
      PS. Ja moje nożyczki kupiłam w Bierdonce za 5 złotych, myślałam że będą takimi podręcznymi, domowymi, do wszystkiego a okazały się ostre jak brzytwa i idealne do cięcia materiałów.

      Usuń
    3. Bo z nozyczkami jest tak, zeby używać ich tylko do materiałów. Cięcie papieru strasznie je tepi. Ja uszylam na swoje pokrowiec i rodzina dostała zakaz ich dotykania

      Usuń
    4. Według kolejności - najpierw Agnieszka :) Dokładnie, nie chodzi o wyścig, każdy szyje w swoim tempie :) Mam nadzieję, że ta przerwa w szyciu nie będzie za długa, że szybko poradzisz sobie z maszyną, która płata figle! Może nawet już jest gotowa do pracy? :)
      Dzięki dziewczyny za rady dotyczące nożyczek! Powtarzam się, wiem, ale co na to poradzę, że dla mnie to bardzo cenne komentarze, bo po prostu nie wiem takich rzeczy, o których Beata piszesz. Dzięki więc stokrotne za to, że dzielicie się swoim doświadczeniem! Zrobię tak samo jak tylko nabędę nożyce ;) Pozdrawiam Was bardzo ciepło :)

      Usuń
  14. Witaj,
    Świetnie wyszedł. Ja od dawna noszę się z zamiarem uszycia takiego na swoje druty żyłkowe i szydełka, bo plączą się niemiłosiernie.
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Moniko! No właśnie, na druty... Też n pewno sobie taki sprawię, tylko już bardziej estetyczny i na pewno nie z dżinsu ;) Pozdrowienia!

      Usuń
  15. Wygląda świetnie :)). A jak to duma jak się sprosta takiej prośbie. Sama jestem na etapie nauki szycie i cieszy mnie najmniejsza rzecz :)). I ile planów w głowie :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też! Planów co niemiara :) Też zaczynasz? Jak fajnie to słyszeć, ze nie jestem sama :) Duma jest Gosiu, naprawdę, i właśnie tak jak piszesz - najmniejsza rzecz cieszy :) Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek zapanuję nad tą maszynerią i najprostszy ścieg mnie przerażał, a teraz snuję takie plany... :) Pozdrowienia!

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewo :) Narzędziownik naprawdę wspaniale się sprawdza :)

      Usuń
  17. Fantastyczny narzędziownik, a ta precyzja wykonania. Jestem pełna podziwu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! To moje pierwsze kroczki, idealnie nie jest, ale cieszę się, że tego nie widać ;)

      Usuń
  18. ale fajna sprawa :)
    hehe.. co oni by bez nas kobiet zrobili ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że do mnie zajrzałaś/eś :):):) Wpadaj częściej - komentując dodajesz mi skrzydeł!
Weryfikacja obrazkowa to niestety moja jedyna metoda walki ze spamem. Przepraszam, jeśli jest kłopotliwa :(

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...