wtorek, 30 kwietnia 2013

Babaruda uratowała mój antracyt

Przemyśliwałam ostatnio usilnie Wasze rady co do antracytu... Dziękuję dziewczyny! Wszystkie bardzo mi pomogłyście :) Dzięki Wam nie sprułam go od razu w złości ;)
Muszę powiedzieć, że blokowanie  troszkę poprawiło sytuację, ale ciągle to nie było to... Myślałam nawet, żeby go sprzedać, bo niestety wszystkie kobiety wokół mnie są rozmiarowo takie jak ja bądź szczuplejsze, więc podarowanie go komuś nie wchodziło w grę niestety... W końcu okres obrażania się na ten sweterek minął ;)  Wczoraj spojrzałam na niego raz jeszcze i doznałam olśnienia! Zrobić szczypanki, ale po bokach, nie z przodu i z tyłu! Pomysł ze szczypaniem poddała mi Babaruda, która w komentarzu do mojego zrozpaczonego posta umieściła świetną, bardzo konkretną wskazówkę, z linkiem do intensywnie kreatywnej, która uczy jak to zrobić. Nie masz pojęcia, jak Ci dziękuję!!! Nie umiem tego wyrazić!!! Jeszcze ostatnio pytałaś, co zamierzam z tym sweterkiem i pocieszałaś, dziękuję! Matko! Uniknę prucia! Nastrój od razu podskoczył, oj jak podskoczył :):):):):):):):):) bo sweterek ogólnie bardzo mi się podobał i po prostu nie mogłam się pogodzić, że będę musiała go spruć! Teraz pasuje idealnie, a dodatku jest naprawdę oryginalny z tymi ozdobnymi szczypankami. Tak, teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć: 
"PODOBA MI SIĘ" :):):)



I jeszcze szczypanki:


Baboruda! Naprawdę jestem Ci ogromnie wdzięczna, bo znalazłaś czas, żeby mi pomóc, żeby pomyśleć nad bardzo konkretnym rozwiązaniem, które podziałało :):):) 

sobota, 27 kwietnia 2013

candy rozstrzygnięte!

Z ogromną przyjemnością i radością ogłaszam wyniki candy!  
Kto zwyciężył? Obejrzyjcie filmik :)


video

W zabawie wzięły udział 52 osoby. Jak na mnie, początkującą - to imponująca liczba :):):) Super było zobaczyć wszystkie znane mi wcześniej i nieznane "twarze" :):):)

Dziękuję Wam dziewczyny za zabawę i za wszystkie miłe słowa, które pojawiły się pod tym postem :)  Wasze komentarze zawsze bardzo mnie cieszą i dodają motywacji do dalszego działania!

Zwyciężczyni gratuluję i proszę o maila z danymi do wysyłki na adres podany w KONTAKCIE. 
Na pocztę zawitam w poniedziałek :) 

Ciekawa jestem, co Magdo wydziergasz z tego moherku :) Jestem pewna, że będzie to coś pięknego!

czwartek, 25 kwietnia 2013

torebka sówka krok po kroku

Przeglądam mnóstwo blogów, mam moje ulubione oczywiście, ale też ciągle trafiam na nowe, które zaskakują. Tak było i tym razem. Nie szukając niczego szczególnego, znalazłam tutaj super pomysł na torebkę sówkę dla malej dziewczynki. Będzie jak znalazł na dzień dziecka - tym razem troszkę wcześniej. Dziękuję Ci Reni :):):) Szkoda, że już nie blogujesz... W takiej sytuacji nie było wyjścia, spróbowałam sama rozkminić jak ją zrobić, troszkę ją modyfikując po drodze (opis poniżej).


Z góry wygląda tak:



TOREBKA   SÓWKA   KROK   PO   KROKU

Jak wykonać samą torebkę?

Potrzebujemy:   szydełko 4mm, kolory włóczek zależnie od inwencji :)


1. Robię 25  oczek łańcuszka.
2. Jedno oczko łańcuszka zostawiam wolne i wkłuwam się w następne robiąc słupek i tak do końca rzędu (24 słupki).
3. Gdy docieram do końca rzędu, robię dodatkowe 3 słupki w ostatnie oczko rzędu i dalej robię słupki po drugiej stronie łańcuszka do końca rzędu (24 słupki).
4. W ostatnie oczko rzędu znowu robię 3 dodatkowe słupki i łączę je z pierwszym słupkiem po drugiej stronie łańcuszka oczkiem ścisłym. W ten sposób mamy zrobione pierwsze okrążenie. Będę  dalej robić naokoło.
5. Następny rząd zaczynam od dwóch oczek łańcuszka, potem 23 słupki. W kolejne 4 oczka robię po 2 słupki. Dalej znowu 23 słupki i na koniec rzędu, żeby uzyskać zaokrąglenie po 2 słupki w kolejne 4 o czka. Zakańczam oczkiem ścisłym. W ten sposób mamy dno (2 okrążenia).
6. Robię dalej naokoło kolejne rzędy zaczynając każdy następny od 2 oczek łańcuszka, ale już nie podwajam nigdzie słupków. Dzięki temu robótka zacznie nam się sama układać w formę torebki z małym dnem. Żółtą włóczką robię kolejne 6 okrążeń (razem 8).
7. Zmieniam włóczkę na inny kolor (czerwony) i robię jeszcze 3 okrążenia.
8. Zakańczam torebkę okrążeniem muszelek:
1 półsłupek, potem w czwarte oczko 7 podwójnych słupków, 1 półsłupek w czwarte oczko - i tak do końca.


Jak wykonać oczy?

Trzeba zrobić koło ze słupków. Tutaj znajdziecie tutorial (co prawda po angielsku, ale wystarczy popatrzeć i wszystko robi się jasne). Ja pierwszym okrążeniu zrobiłam 16 słupków, w kolejnym już białą cieńszą włóczką w każde oczko zrobiłam dwa słupki. 

Jak wykonać dziób?

Chciałam to jakoś opisać, ale zwątpiłam ;) Zdecydowanie najlepiej obejrzeć ten filmik.

Jak wykonać pasek?

Ja chwyciłam za wszystkie kolory, których używałam do zrobienia torebki-sówki i z tego melanżu powstał pasek robiony łańcuszkiem o długości 96 cm. Przewlekłam go przez dziurkę, ajak naturalnie powstała  w muszelce i zeszyłam. Na uchwyty z każdej strony użyłam 10 cm łańcuszka.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

dałam radę z tą poduchą :)

No właśnie, w końcu powstała ta poducha i nawet wyszła fajna :) Zachęciłam się, żeby zrobić kolejną, ale już inną (nawet mam już konkretny plan). Jednocześnie trochę mnie to pocieszyło po porażce ze sweterkiem... Może jednak coś mi się udaje... 
A więc pokazuję poduchę z przodu:



I z tyłu:



Początkowo nie wiedziałam jak podejść do zamykania, kupiłam nawet zamek, potem myślałam o trzech kokardkach, ale jak się do tego pomysłu poważnie przymierzyłam, to doszłam do wniosku, że byłby to przepych. W końcu pociągnęłam wiązanie (i-cord) z dwóch stron i na środku zawiązałam w kokardkę.

piątek, 19 kwietnia 2013

Liebster Blog Award

Kilka dni temu spotkała mnie bardzo miła niespodzianka - dostałam wyróżnienie Liebster Blog Award od pocopotki. Dziękuję :) Szalenie mi miło!!! 


Odpowiadam zatem na jej pytania, ale muszę dodać, że odpowiadam nie na te, co trzeba, bo pocopotka dostała dwa wyróżnienia jedno od razu po drugim i po prostu się zakręciłam zaglądając na jej bloga... Jednak ponieważ post już jest napisany, wystawiam go mimo wszystko na widok publiczny, mając nadzieję, że pocopotka przymknie oko ;)

1. Ulubiona pora roku...          WIOSNA   (szkoda, że zanika...)
2. Budzi mnie najczęściej...       MALINKA    


3. Jeśli serial to...   
   
Jakiś odmóżdżający czyli mało wymagający, żeby nie musieć się skupiać na akcji, tylko móc przy nim grać z mężem w Carcassonne lub układać puzzle co wieczór :)

4. W dzieciństwie chciałam być...       LEKARZEM

5.  Laptop czy komputer...       LAPTOP

6. Humanista czy umysł ścisły....       

HUMANISTA (oj zdecydowanie!)

7. Gdy mam zły dzień to...     BIORĘ   DRUTY

8. Najbardziej żałuję, że...         

odpuszczam sobie, zbyt osobiste.... ;)

9. Audiobook czy papier...      PAPIER

10. Mężczyzna mojego życia jest...            PRZY MNIE

11. Jestem najlepsza w...      

Nigdy tak nie mówię, więc i tym razem nawet nie zacznę odpowiadać... ;)

A moje wyróżnienie otrzymują:


Nie wytypowałam jak widzicie 11 blogów, bo nie chciałam robić nic na siłę, szukać kilku kolejnych tylko po to, by dobić do tej jedenastki. Mija się to dla mnie z celem... Wyróżniłam te, na które faktycznie zaglądam i jednocześnie te, których właścicielki nie mają nic przeciwko :) Ale wiecie przecież same, musicie to wiedzieć, że uwielbiam przeglądać też inne :) Jednak rozumiem doskonale, że nie każdy chce brać udział w takiej zabawie,  nie każdy ma czas, chęci, siły i w ogóle... Chciałam tylko powiedzieć, że najchętniej wyróżniłabym Was wszystkie, bo bardzo fajnie się u Was człowiek czuje i jesteście wspaniałą inspiracją, bo naprawdę dodajecie skrzydeł i wyciągacie pomocną dłoń. Za to Wam wszystkim bardzo dziękuję i cieszę się, że mogłam Was poznać :):):)

I jeszcze moje pytania dla wytypowanych. Krótkie, zwięzłe i na temat ;) Właścicielki dwóch ostatnich blogów mogą mieć problemy z pytaniami włóczkowymi, ale mam nadzieję, że mi wybaczą, bo muszę je zadać ;)

  1. Kot czy pies?
  1. Kajak czy rower?
  1. Szydełko czy druty?
  2. Włóczka jedno- czy wielokolorowa?
  1. Druty metalowe czy drewniane?
  1. Namiot czy hotel?
  1. Zimą - morze czy góry?
  2. Spontaniczna czy planująca?
  1. Maślanka czy kefir?
  1. Kolczyki wkręty czy długie wiszące?
  2. Muzyka czy cisza?

Więcej informacji na czym polega zabawa znajdziecie u pocopotki :)

niedziela, 14 kwietnia 2013

antracyt od dołu (nie)gotowy

Oto mój antracyt - gotowy, nie gotowy... 
Wzór znajdziecie tutaj.
Wielką inspiracją był dla mnie ten post na drutowalni. Bardzo Ci za to dziękuję Anust! Po tym, jak zobaczyłam te kwiatki, już wiedziałam, że chciałabym takie na moim sweterku. Długo się tylko zastanawiałam, jak to wszystko ogarnąć... Stanęło na tej wersji:


Włóćzka:    Polo Natura Antracyt, 3 motki 
Rozmiar:   S,  wersja  2
Druty:    4mm

Jednak tak jak optymistyczny jest początek tego posta, tak reszta niestety mocno dołująca :( Sweterek wyszedł o wiele obszerniejszy niż się spodziewałam. Leży dobrze jedynie pod warunkiem, że naciągnę go mocno w dół :( Tak też jest zrobione zdjęcie, więc wygląda na nim dość dobrze i pomyślicie "co ona od niego chce?". Jednak wierzcie mi, kiedy zaczynam się w nim poruszać, użytkować go po prostu, robi się tragedia, odstaje, nie dopasowuje się w ogóle, jest jak worek ziemniaków, szczególnie w biuście. Przecież nie mogę naciągać go co trzy zrobione kroki, to się mija z celem!!! Niby śmieszne, ale dla mnie - tragiczne :(  Mocno mnie to podłamało... Oznacza to chyba całościowe niestety sprucie i pokombinowanie, jak by tu go zrobić, żeby był węższy, bo fason bardzo mi się podoba i nie chcę odpuszczać... Chyba, że macie jakieś inne rozwiązanie? M. mówi, że szkoda pruć, że może go zamoczyć w gorącej wodzie i się zbiegnie, ale jakoś w to nie wierzę... 
No to się wyżaliłam :(:(:(

czwartek, 11 kwietnia 2013

antracyt od dołu ze zgrzytem

Poprzedni sweterek był robiony od góry, to czemu nie spróbować teraz od dołu? Frasiu, przewidziałaś mój kolejny krok :):):) Prawda, robię się coraz odważniejsza ;) Nie wiem, czy się smucić, czy cieszyć, czy aby nie porywam się z motyką na słońce... Zobaczymy :) 
Tak to właśnie powstaje sobie powolutku antracytowy wiosenno-jesienny sweterek, znowu z krótkim rękawkiem. Najpierw banał... 



Ale jak doszłam do rękawków...



...nabieranie, a właściwie przerabianie dodatkowych oczek mnie wykończyło. Próbowałam te oczka przerobić na ścisło i wyszła jakaś masakra. Może po prostu za późno się zabrałam za ten krok - pół godziny przed snem ;) Chciałam koniecznie dokończyć i zobaczyć wspaniały rezultat, pewnie wiecie jak to jest, a tymczasem rezultat spowodował, że zwątpiłam kompletnie w swoje możliwości :(:(:( Padło kilka niecenzuralnych słów, ale i tak najchętniej siedziałabym z  robótką dopóki jej dobrze nie zrobię, nawet do 4 rano! Rozsądek jednak wziął górę - trzeba iść spać, żeby następnego dnia mózg działał bez zarzutu. Nazajutrz, jak tylko wstałam i się ogarnęłam, zasiadłam od robótki, zaczęłam od nowa te piekielne rękawki i udało się :) Wygląda na to, że nabrane dodatkowo oczka trzeba po prostu przerabiać luźniej i pod warunkiem, że jest się zrelaksowanym, kiedy się człowiek nie spieszy, tylko ze spokojem, powolutku, cierpliwie, wtedy wszystko wychodzi :) To była kolejna lekcja cierpliwości...

Tymczasem robię dalej! Jak skończę, pokażę i podam oczywiście link do wzoru :) No chyba, że nic z tego nie wyjdzie - wtedy też podam link do wzoru ;)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

wybaczcie, nie chciałam uprzykrzać Wam życia :(

Kochani! 
Dzisiaj piszę bez żadnych dziergań, suchego zwykłego informacyjnego posta, bo jest ważna kwestia. 
Renya i Frasia zwróciły mi słuszną uwagę na denerwującą weryfikację obrazkową. DZIĘKUJĘ DZIEWCZYNY!!! GDYBY NIE WY NADAL TRWAŁABYM W BŁOGIEJ NIEŚWIADOMOŚCI!!! Nigdy nie chciałam jej włączać, bo sama czasem się zniechęcałam widząc jak to działa na innych blogach. Nie wiem, jak to się stało, że miałam tę weryfikację włączoną, a najgorsze, że nie miałam o tym pojęcia, bo ja będąc zalogowana i odpisując Wam na komentarze nie miałam tego problemu, byłam więc przekonana, że wszystko działa idealnie tak jak miało być...
Wybaczcie... Już to zmieniłam i nie ma teraz żadnej weryfikacji przy dodawaniu komentarzy. Mam nadzieję, że ci wytrwale znoszący te niedogodności odczują różnicę a ci, którzy się zniechęcali - powrócą i dadzą znak życia :) Naprawdę chylę czoła przed tymi, którzy komentowali wbrew wszystkiemu, po stokroć Wam dziękuję!!!

sobota, 6 kwietnia 2013

jak to szara włóczka okazała się niebieska...

No właśnie... Kupowałam ją z przeświadczeniem, że idę w szarości, a tymczasem okazało się, że ta Padisah jest bardziej niebieska... Nawet pani w pasmanterii nie mogła uwierzyć ;) M. mówi, że to przez kontrast z lekkim brązem... 
W poprzednim poście obiecałam pokazać Wam projekt, który mnie uskrzydlił, bo okazało się, ze i ja mogę :):):) Wiem, że przy Waszych wyrobach, to po prostu nic, że nie ma na czym oka zawiesić, ale dla mnie to prawdziwy przełom! Otóż zrobiłam mój pierwszy w życiu raglan od góry :):):) Skakałam z radości jak się okazało, że się udał :):):) Wybrałam na początek najbardziej podstawowy wzór, żeby czasem się nie zniechęcić... Ten raglan wpadł mi w oko już dawno temu, zupełnie przypadkiem, gdy przeglądając różne blogi zajrzałam tutaj. Wzór jest darmowy, jeśli macie ochotę go sobie wydziergać, jest na ravelry. Długo się zbierałam za ten sweterek, bo oblatywał mnie strach na przemian z wielką ciekawością... Podczas dziergania okazało się o dziwo, że nie taki raglan straszny jak go malują! Im więcej robiłam, tym bardziej byłam zdziwiona, jakie to proste :) Wspaniale się go druciło i już kocham raglany, a przy okazji namawiam wszystkich, którzy jeszcze ich nie robili, którzy się obawiają i wahają - 

SPRÓBUJCIE KONIECZNIE, TO PRAWDZIWA POEZJA!!! 

A oto i on:


I jeszcze jak zwykle z bliska :)


Nosi się fantastycznie, jest milusi i bardzo ciepły, mimo że z krótkim rękawkiem. 
Jestem z niego taka zadowolona :):):)
Wyszło mi na niego 3 motki włóczki Padisah. W oryginalnym wzorze są jeszcze guziczki i generalnie bardzo mi się ta wersja podoba, ale ja jednak wolę mieć wolność pod szyją, więc porzuciłam ten pomysł, dzięki czemu mam lekki dekolcik ;) Nie robiłam też zwężenia w talii.

Ale, ale! Muszę jeszcze koniecznie bardzo podziękować wszystkim dziewczynom, które skomentowały mój post o świeżych osiemdziesiątkach!!! Przeczytałam wszystko i...  odważyłam się!!! Kupiłam moje pierwsze w życiu dwie pary skręcanych KP (metalowe 4.5, które są po prostu odlotowe, chodzą jak masełko, i drewniane które czekają na wypróbowanie)!!! I teraz się tylko zastanawiam, jak ja mogłam w ogóle robić na innych??? ;)

środa, 3 kwietnia 2013

pierwsza wiosenna poducha

Święta już za nami, ale jeszcze przed - zaczęła powstawać poszewka na poduchę...  W planach mam trzy, każda inna, bo na te leżące na sofie nie mogę już patrzeć. Widać po nich, że wiele przeszły ;) Niestety wywabić ich nie da rady... Zaczęłam więc robić moją pierwszą drucianą, z żółtej bardzo słonecznej (ktoś mógłby powiedzieć żarówiastej) włóczki, podwójną nitką.  Po kilkunastu rzędach z przerażeniem stwierdziłam, że jeśli chcę mieć całą żółtą z jakimś szykownym wzorem, to nie ma cudów, włóczki wyjdzie tyle, że głowa mała! A więc zmiana planów - powstanie poducha z tych małych udzierganych kwadratów. Będzie taniej i ekologicznie :) Jak wyjdzie, to zobaczymy... Aktualnie, jak widać, mam połowę przodu:



Jednak zszywanie tych wszystkich kwadratów idzie mi piekielnie mozolnie... tak mozolne i żmudne jest to zajęcie, że w połowie przodu poduszki stwierdzam, że nie dam rady zrobić tego samego z tyłu... no nie dam kurczę rady... :( Coś innego wymyślę... i oczywiście Wam pokażę! 
Tymczasem muszę odpocząć troszkę od tego projektu.... Wracam więc do innego, kończąc już go prawie... Przy czym muszę powiedzieć, że jestem z niego naprawdę dumna! A dlaczego? To już w kolejnej odsłonie :) Jeszcze nie nadaje się do pokazania, ale już niedługo... :) Cierpliwości!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...