wtorek, 23 lipca 2013

znowu bawełna...

Coś mnie wzięło na bawełnę ;) To trzecia, jakiej próbuję i ku mojemu zdziwieniu jeszcze inna! Grubsza, jakaś taka elastyczna i mało rozdwajająca się. Mówię tutaj o włóczce Salsa Cheval Blanc. Pomimo, że Punto i Salsa mają bardzo podobny skład, to jednak zdecydowanie wolę Salsę! Jest przyjemniejsza w dotyku, delikatniejsza i fajniejsza w robieniu. Powstała letnia bluzeczka w rozmiarze S, który i tak jest troszkę za duży (pewnie dlatego, że nie robiłam jakoś bardzo ścisło), ale po zrobieniu ramiączek, które z tyłu się krzyżują, nie jest źle, można nosić ;)  



druty 4mm
włóczka Salsa Cheval Blanc (4 motki i troszkę) 
Gdybym zrobiła krótszą, 4 motki w zupełności by starczyły.
wzór to Tswirl na ravelry

Teraz tak sobie patrzę na inne projekty robione na ravelry z tego wzoru i rzuca mi się w oczy, że coś jest nie tak... One skręcają w prawo, a mój w lewo... Najwyraźniej coś pokręciłam ;) Jak mogłam wcześniej tego nie zauważyć? Tamte są jakieś takie ściślejsze, fajniejsze, a mój dziurawy ;) No tak... Ale pruć już nie będę, nie mam na to siły... ;)

środa, 17 lipca 2013

uszyłabyś mi.... ?

Mój Hubby (mężulek): "Może mogłabyś uszyć takie coś na moje rowerowe narzędzia, wiesz, klucze, cążki do linek... Przydałoby się to bardzo na wyjazdach, a jakoś nie uśmiecha mi się wydawać pięćdziesiąt złotych na taki narzędziownik. Umiałabyś coś takiego uszyć? Możesz użyć moich starych dżinsów, mam nawet dwie pary ;) Może to nie jest takie trudne..."

Ja: "Hmmm......"

W głowie już rodzi się pomysł i to, jak go zrobić, więc mogę się wydawać lekko nieobecna... ;) na co Hubby reaguje od razu:    

"Pewnie to problem... "

Ja: "Nie! Nie! Uszyję! Spróbuję! Muszę tylko pomyśleć, jak.... Spróbuję, ale nie gwarantuję, że się uda..."

Następnego dnia...




Niesamowite, że umiałam sprostać zamówieniu i zrobić dokładnie to, o co mu chodziło. Niby bardzo prosta rzecz, a powiem Wam, że jednak cieszę się jak małe dziecko!!! :):):) Kto by pomyślał, że moje nowe umiejętności tak szybko się przydadzą! :) 
I jeszcze jedno - oczywiście zmieniłam igłę, oczywiście spinałam wszystko szpilkami, oczywiście prasowałam i zrobiłam sobie listę czynności do wykonania po kolei, tak jak podczas szycia fartuszka. Widać, że Intensywnie Kreatywna uczy też pewnych bardzo przydatnych nawyków :) Przy okazji miałam możliwość poćwiczenia najprostszych ściegów :)

OTO MOJA LISTA RZECZY, KTÓRE NALEŻAŁO ZROBIĆ W TYM PROJEKCIE:

1. Wykroić trzy kawałki materiału:
 - dwa takie same, choć z dwóch różnych par spodni (ciemniejsze od dołu, bo będzie się brudzić, jaśniejsze na wierzchu)
- jeden kawałek tej samej długości, ale węższy (żeby ładnie wyglądało, przydałby się lekko kontrastujący - w moim przypadku ciemniejszy dżins) 
2. Węższy kawałek podszyć z jednej strony (dłuższy brzeg).
3. Wykonać przeszycia / kieszonki (na początku i na końcu każdej przeszywałam maszyną w tył, żeby szew był mocniejszy). Teraz mamy już dwa kawałki materiału.
4. Złożyć obydwa kawałki materiału prawymi stronami do siebie i zeszyć naokoło (wszywając dwa sznureczki na boku w odpowiednim miejscu). Pozostawić na mały fragment nie zszyty, żeby móc przewrócić całość na prawą stronę. 
5. Zeszyć ten fragment, który pozostaje niezaszyty.

W punkcie piątym pewnie mogłabym zrobić to jakoś bardziej elegancko, ręcznie, niewidocznie... Pewnie by wypadało... Postanowiłam jednak tym razem nie bawić się w drobiazgi i zszyłam po prostu roboczo, po prawej stronie. W końcu chodziło o to, żeby narzędziownik był niezniszczalny ;) 

środa, 10 lipca 2013

Letnia Szkoła Szycia Intensywnie Kreatywnej

Dzisiaj po pierwsze chciałabym raz jeszcze podziękować Wam wszystkim za przemiłe życzenia imieninowe!!! Po drugie zaś mam potrzebę podzielenia się czymś jeszcze - otóż zaczynam nowy etap robótkowy - powolutku uczę się szyć z Intensywnie Kreatywną, zupełnie od zera. Dołączam do jej Letniej Szkoły Szycia :)

Jest to dla mnie wielkie wyzwanie, wielka przygoda!!! Jak to się będzie rozwijać, czy będzie to nowa pasja, czy też może "pasja" to za duże słowo - zobaczymy :) Zaprzyjaźniam się na razie ze starym Łucznikiem, próbuję go wyczuć, żeby stworzyć dobry tandem, jak to mówi Intensywnie Kreatywna ;) Pozdrawiam Cię Aga bardzo serdecznie i dziękuję, bardzo dziękuję, za ogrom pracy włożony w przygotowanie tego wspaniałego kursu!!! 

Chęć nauczenia się jak szyć narodziła się z bardzo prozaicznych przyczyn - chciałabym po prostu umieć uszyć sobie spódnicę, sukienkę, torbę, może coś dla domu... Ta chęć ostatnio była tak wielka, że poprosiłam teściową o pożyczenie mi starego Łucznika i tak to się zaczęło... :)

Pozwólcie w takim razie, że dzisiaj zaprezentuję moją pierwszą uszytą własnoręcznie rzecz - fartuszek zrobiony ze starej poszwy. Siedziałam nad nim kilka dni! Tak, tak, kilka dni! No cóż, dla kompletnego laika samo uruchomienie i wyregulowanie maszyny to prawdziwy wyczyn ;) 



I jeszcze z boku:



I z tyłu:




Jeśli ktoś chce się wciągnąć, kurs fartuszkowy jest tutaj, zachęcam :):):)

Jako że jest to pierwszy post o szyciu, pojawiła się na blogu z boku nowa etykieta "uszyte" oraz nowa zakładka u góry BLOGI O SZYCIU. Jeśli ktoś z Was interesuje się tym tematem i zna jakieś fajne blogi o szyciu, które może polecić, wpiszcie je proszę w tamtej właśnie zakładce w komentarzu. Z góry Wam za to dziękuję!

W związku z tym nowym etapem, poczułam też ostatnio, że mój blog potrzebuje odmiany, a konkretnie nowej skórki, spokojniejszej, bardziej przyjaznej dla oka. Mam nadzieję, że Wam się podoba :)

piątek, 5 lipca 2013

z radości - brak słów :):):)

Jaki może być najlepszy prezent imieninowy dla cierpiącej na zaawansowaną knitozę? ;)
A no taki:


Nie mogłam się nie pochwalić, naprawdę... Generalnie tego nie robię, ale dzisiaj jest wyjątek, bo radości nie ma końca :):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):)
Ta książka to bezkres wiedzy, jakiej mi właśnie brakuje, idealna odpowiedź na moje ostatnie dylematy! Przejrzałam ją na razie tylko pobieżnie, ale już czuję, że z nią mogę wszystko!
Kto tak o mnie dba zapytacie? 
Przeżywa razem ze mną wszystkie wydziergane sukcesy i porażki? 
A któż inny jak mój Ślubny :):):)

wtorek, 2 lipca 2013

szary Cotton Light...

Długo mnie tu nie było... Mój ambitny projekt niestety nie wypalił... W ogóle kiepski miałam ten czerwiec - ciągłe niepowodzenia... Jakiejkolwiek robótki bym się nie złapała, kończyło się pruciem... Ale dość narzekania, trzeba to wszystko po prostu wliczyć w proces nauki ;) 
 Pod koniec czerwca udało mi się skończyć mój bawełniany top - przeróbkę tego wzoru - i odetchnęłam z ulgą ;) 


Z boku wygląda tak:



Włóczka DROPS Cotton Light, 6 motków na rozmiar S (bardzo przyjemna w robieniu i w dotyku, bez porównania z grubszą Punto, z której robiłam moją turkusową bluzeczkę)
Druty 4mm


Nauczyłam się tym razem dwóch nowych rzeczy:
1. Jak robić "crab stitches" czyli oczka rakowe (wykończyłam nimi dół topu) - filmik tutaj:



2. Jak połączyć przód i tył robótki na ramionach niewidocznym (no, u mnie prawie niewidocznym ;)) "kitchener stitch" - filmik tutaj:



Dziewczyny! Niby zrobiłam dekolt i niby z daleka nie widać niedoróbek, ale mnie one jednak w oczy kolą ;) Stąd prośba - powiedzcie, co źle robię. Na pewno widzicie te dziurki po bokach dekoltu:



Chciałabym ich w przyszłości uniknąć, ale jak? Na dekolt zamykałam oczka, ale może powinnam była przerabiać dwa oczka prawe razem zamiast zamykania? 
Jak Wy robicie dekolty? 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...