środa, 25 września 2013

szary komin do kompletu

Ja nie mogę mieć komina, który nie otula, tzn. takiego jak pokazuje wzór. Próbowałam ale zimą nie zdaje to egzaminu, a pozostawia jedynie nutkę niezadowolenia, bo trzeba takie coś trzymać ręką blisko przy szyi. Zazdroszczę tym, co potrafią chodzić zimą z odsłoniętą szyją! Ja pozmieniałam troszkę pierwotną koncepcję i wyszło to:






Zmiany, jakich dokonałam widać dokładnie na zdjęciu poniżej, ale na wszelki wypadek dołączam opis :)



3 motywów największych liści, 8 motywów mniejszych i 6 motywów najmniejszych.


Dla tych, którzy nie śledzą bloga tak dokładnie, komplet stanowi jeszcze czapka i rękawiczki.

poniedziałek, 23 września 2013

stara / nowa deska do prasowania

Dziś serii "dla domu" ciąg dalszy. Wpadłam chyba w jakiś amok ;) 
Szydełko pracuje ostro - robi się duży projekt, ale wolę go pokazać w całości niż fragmentarycznie, więc na włóczkowe newsy trzeba będzie jeszcze poczekać ;)

Stara deska do prasowania wyglądała naprawdę paskudnie po tych kilku latach intensywnego użytkowania. Kiedyś nawet już byłam o krok od kupienia nowego pokrowca, ale się zawahałam... Natomiast jak zobaczyłam ten tutorial, wahania nie było - usiadłam do maszyny:



piątek, 20 września 2013

łapka kuchenna i przygoda z lamówką

Nie od razu udało mi się wszyć lamówkę, oj nie! Próbowałam najpierw sama kombinować, ale skończyło się porażką, gdy nagle mnie olśniło! Przecież dostałam materiały od Asi a propos szycia podkładek pod talerze, a tam wszywa się lamówkę! Bingo! Dzięki Asiu, ta lekcja była mi niesłychanie pomocna w tym projekcie :) 


Taka łapka jest bardzo przydatna. Nasza stara - kogucik - już się zużyła. Mam tylko nadzieję, ze Hubby wybaczy mi jego wyrzucenie. Naprawdę już żal było na niego patrzeć, choć przywiązanie wiekie ;)

Oprócz wszywania lamówki, projekt jest łatwy. W razie gdyby ktoś miał ochotę zrobić sobie podobną, podaję link do tutorialu.


środa, 18 września 2013

igielnik musi być!

Jak ja mogłam żyć bez igielnika? Ostatnio naprawdę mi go brakowało. Jak zobaczyłam ten u Oli, to już w ogóle nie mogłam myśleć o niczym innym. Niestety takich śliczności zrobić sobie nie potrafię, candy nie wygrałam... Koniec końców wyszło to:


Nie myślcie, że pomysł jest mój. Nie, nie! Dużo szperam w sieci w poszukiwaniu inspiracji, zapisując sobie przy okazji ciekawe linki w One Note, tak ku pamięci. Co jakiś czas zaglądam do moich linków. Tak było też tym razem. Tutaj znalazłam inspirację.

Igielnik przyda mi się na pewno, bo po odsapnięciu po przygodzie z paskiem znowu mam ochotę szyć, tym bardziej, że spotkała mnie ostatnio fantastyczna niespodzianka :) Ktoś kogo na oczy nie widziałam, kto mieszka daleko stąd, pomyślał o mnie i o moich pasjach. Babaruda sprezentowała mi tę oto książkę:



Tak po prostu mi ją kupiła, bo pomyślała, że może mi się przydać :):):) Cały czas jestem w ogromnym szoku! Oprócz tego, że będę mogła w niej znaleźć odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania krawieckie, to jeszcze jest przepięknie wydana! Przeglądając ją stwierdzam, że to prawdziwa biblia krawcowej, taka książka na całe życie, z której można uczyć się i uczyć, cały czas zgłębiając coś nowego :):):) Teraz już nie ma mowy o zniechęceniu. Wiem, że wiele rzeczy może się na początku nie udawać, ale nie dam za wygraną - właśnie dlatego, że CHCĘ!
Dzięki Ci Rudababo ;) !!!!! Jesteś kochana!!!

wtorek, 17 września 2013

ściereczki i rogi

Dzisiaj króciutko, ale treściwie.
Niby prosta rzecz - ściereczki... Ale jak zrobić ładne rogi? Pozaginałam je najpierw normalnie, jak lecą, ale maszyna się zbuntowała mając przeszyć taką grubość. Trzeba było poszperać, znaleźć jakiś sposób... Te z Was, które szyją, na pewno uznają to za banał, ale dla mnie to było odkrycie! Może akurat ten tutorial przyda się komuś, kto tak jak ja - początkuje

Niebieska jest po najmniejszej linii oporu, zielona - lekko trudniejsza:




sobota, 14 września 2013

rękawiczki do kompletu

Do czapki, tak jak niektóre z Was zgadły, musiały powstać rękawiczki.
Przecież nie mogłoby być inaczej ;)
Zużyłam kolejny motek tej samej włóczki, ale zrobiłam zdecydowanie krótsze ściągacze niż we wzorze, bo nie przepadam za przesadnie długimi. 


Jak przystało na tą, co to umie dziergać - robię sobie komplet. Pozostało mi jeszcze tylko stworzyć coś pod szyję... szal, otulacz... Na pewno coś, co by było blisko szyi, bo w mroźne dni lubię być dobrze opatulona. Tymczasem wciągnęła mnie kolejna książka Jo Nesbo, prawdziwa, papierowa, więc nie dziergam aż tyle ile bym chciała. Coś za coś ;) Naprawdę zazdroszczę tym, co umieją czytać i robić na drutach bez patrzenia na nie!!! Która z Was tak potrafi??? Bardzo jestem ciekawa, jak to się rozkłada procentowo :)


środa, 11 września 2013

dziergam i "czytam"

Czapka dziergała się sama...


podczas słuchania tego audiobooka:


Niesamowity, fascynujący, wciągający...
 Uwielbiam to - takie "czytanie" podczas robienia. Nie mam zbyt wiele czasu na prawdziwe... Ciągle staram się to zmienić... W tym roku niby jest już lepiej, ale ciągle niezadowalająco. Ponieważ druty wygrywają z czytaniem, a tego drugiego bardzo mi brakuje, to audiobooki są idealnym rozwiązaniem - dwa w jednym :) Na szczęście można je znaleźć w zwykłej bibliotece i po prostu sobie wypożyczyć, więc korzystam ostatnio jak mogę z tej opcji! Zauważyłam, że niektóre z Was też słuchają, np. Makunka.  

To jeszcze link do wzoru, z którego korzystałam.
I włóczka (troszkę ponad jeden motek), druty 3,5 mm (ściągacze) oraz 4mm.

sobota, 7 września 2013

marzenia się spełniają :)

Marzyłam o spódnicy, takiej uszytej własnoręcznie na wymiar, z materiału jaki sama sobie wybiorę... Marzyłam od dawna! Po to pożyczyłam od mamy maszynę, po to do niej zasiadłam. Po to wydobywałam z siebie ostatnie pokłady cierpliwości ucząc się szyć na samym początku i podążając w tym projekcie za filmikami Agi. Dzisiaj to marzenie się spełniło. No, może nie do końca, bo spódnica jest kompletnie bez bajerów. Starałam się tylko, żeby wzór ładnie spotykał się na szwach.



                                                 

 Próbowałam wszyć pasek... Aga, naprawdę próbowałam! Jednak po dwóch wieczorach poświęconych tylko jemu, poddałam się. To nie dla mnie! Nie umiem, nie dam rady, to dla mnie za trudne po prostu. Owszem, umiem wszyć ładnie zamek, umiem już równo szyć w małej odległości od brzegu, umiem lepiej obszywać brzegi zygzakiem, ale to tyle. Najwyraźniej nie jestem stworzona do szycia skomplikowanych ciuchów...  Jednak tak w ogóle szycia nie odpuszczę! Chyba tylko chwilę muszę po prostu odpocząć po tej przegranej walce z paskiem, muszę to odchorować, zrelaksować się przy ukochanych drutach, a potem wrócę ;) 

niedziela, 1 września 2013

pozostaję w zieleniach

Nadszedł już wrzesień, a ja wbrew wszystkiemu bardzo chcę zatrzymać to lato... Nie dość, że mój materiał na spódnicę, która się szyje ma zielone przebłyski, to jeszcze tutaj letnia zieleń... Tym razem chciałam wypróbować włóczkę, która na zdjęciu wydawała mi się bardzo ciekawa. Miałam ogromną ochotę tę ciekawość zaspokoić i zaryzykowałam. Mówię o włóczce Comete Cheval Blanc

Wzór mówi, żeby ścieg francuski skończyć w połowie biustu, ale ja tego nie lubię, zawsze robię karczek i kończę pod biustem.


Włóczka Comete (w moim przypadku 5 motków) choć ciekawie wygląda w motku, to jednak już po nią chyba nie sięgnę... a powodem są świecące wstawki, które na pewno widzicie na zdjęciu. W zwiniętym motku tego aż tak nie widać,ale naprawdę "świecą się", a ja niekoniecznie lubię być jak bożonarodzeniowe drzewko ;) Oczywiście wszystko jest rzeczą gustu. Są osoby, które oszalałyby pewnie na punkcie takiego efektu. W końcu zbyt wielu włóczek tego typu chyba nie ma na rynku...


Robiłam rozmiar S - i dobrze! Bluzeczka wyszła mi bardzo elastyczna, początkowo przy ciele, jednak w noszeniu mocno się rozciągnęła. Akurat w tym projekcie cieszę się z takiego efektu, ale jeśli ktoś się na nią zdecyduje, dobrze być świadomym, że bluzeczka może wyjść większa niz podany rozmiar. Ciekawe, czy to ogólna tendencja ubraniowych wzorów Dropsa? Macie jakieś doświadczenia w tym względzie?

Muszę się Wam dzisiaj przyznać do czegoś... Z zadowoleniem zauważam ostatnio, że coraz bardziej podoba mi się to, co wydziergam i coraz mniej odzywa się we mnie mój wewnętrzny krytyk ;) Widzę, ile się nauczyłam przez te półtora roku i cieszę się jak dziecko :) Czy Wy przeżywałyście takie same emocje, takie same stany w pewnym momencie? Pamiętacie to? 
Wszystkich zaglądających do mnie bardzo serdecznie pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...