piątek, 11 kwietnia 2014

od motka do motowidła

Motek, który widzicie na zdjęciu pozbawił mnie całego jednego spokojnego wieczoru - dwie godziny zajęło mi przewinięcie precelka BC Garn Shetlandsuld:



Nie mam nawijarki ani tzw. motowidła, które widać na poniższym zdjęciu. To jedynie moje marzenie, które mam zamiar niedługo spełnić. Póki co, moim motowidłem był Hubby i jego ręce ;) Myślałam, że to będzie banalnie proste, ale po tych dwóch godzinach męki, kiedy to wszystko splątało się w niewyobrażalny sposób - podłamałam się i zwątpiłam... Zwątpiłam, że nawijarka, na którą tak się napaliłam, ma w ogóle sens bez prawdziwej "parasolki", którą widać tu na drugim planie:


(zdjęcie wykorzystane za zgodą Tysi)

Myślałam, że to brak parasolki powoduje splątanie włóczki, a w takim układzie posiadanie nawijarki nic by nie zmieniło i tylko niepotrzebnie wydałabym dużo pieniędzy, a to koszt niemały! Jednak coś mnie tknęło i przypomniawszy sobie blogi, na których kiedyś widziałam nawijarki, odezwałam się do Tysi i Asi. Otóż okazuje się, że bez parasolki można sobie poradzić! Dziękuję Wam dziewczyny za pomoc w strapieniu, za szybkość, za konkret,  za bardzo praktyczne informacje i wrażenia, za podzielenie się doświadczeniem! "Rozmowa" z Wami przywróciła mi wiarę w to, że można skutecznie przewijać włóczkę nawijarką bez parasolki zwanej też śmiesznie motowidłem, która jest tak kosmicznie droga. 

Chciałabym zapamiętać to wszystko, czego się dowiedziałam. A więc jakie wnioski?
  • Zanim rozetniesz nitki zabezpieczające precelek, sprawdź czy wszystkie nitki w motku dobrze się układają, czy nie są splątane. Jedna końcówka powinna iść od wewnątrz, druga na zewnątrz. Zwijamy chwytając za nitkę idącą po zewnętrznej stronie. Ja niestety w mojej niewiedzy nic z tych rzeczy nie zrobiłam, tylko od razu zaczęłam przewijać i najpewniej to było przyczyną całej tragedii (wredny precelek zdarza się co prawda, ale rzadko).
  • Motowidłem może być człowiek ;) odpowiednio trzymając precelek na rękach i chyba Asjaknits ma rację mówiąc, że w tę rolę lepiej jak wcieli się dziewiarka, a druga osoba dzięki temu ma mniej stresujące zadanie i frajdę z bycia "korbowym"! ;) Kręci korbką nawijarki i widzi jak ślicznie ten motek się nawija, dzięki czemu jest też szansa, że tak szybko się nie zniechęci i będzie nam pomagać także w przyszłości.
  • Motowidło/parasolkę można zrobić sobie samemu bardzo tanim kosztem!!! I ja (a raczej Hubby) zamierzam to uczynić :):):) A oto moje inspiracje - motowidła, które u Was widziałam:

MOTOWIDŁO FRASI
Pierwsze zachwycające rozwiązanie domowej roboty, na jakie się natknęłam (już dawno temu):

 (zdjęcie wykorzystane za zgodą Frasi)

więcej o nim przeczytacie tutaj: kilk



MOTOWIDŁO  INTENSYWNIE KREATYWNEJ 
Link do niego podała mi Asjaknits, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna! Zachwyciło mnie, zamurowało, powaliło na kolana!!!! Pokazało, że nie muszę mieć drygu do młotka, żeby sobie stworzyć coś, o czym marzę :) W dodatku ma funkcję rozkładania!

(zdjęcie wykorzystane za zgodą Intensywnie Kreatywnej)

więcej o nim przeczytacie tutaj: klik



MOTOWIDŁO   BABYRUDEJ
Babaruda jakimś sposobem dowiedziała się, że rozpytuję o nawijarki i motowidła. Wspaniale się zatroszczyła i po raz kolejny już zaskoczyła mnie kompletnie, przesyłając mi ten oto filmik z motowidłem, które może sobie zrobić każda z nas:


video

Czyż nie jest zachwycające? No powiedzcie same!
Fale śmiechu i zachwytu przechodziły przez nasz dom :):):)
Dzięki ogromne raz jeszcze! Hubby obiecał coś takiego mi skonstruować :):):)
Opis jak je zrobić przeczytacie w komentarzu Babyrudej (pierwsza komentująca) do tego posta.



I tu moja ogromna prośba - pochwalcie się proszę swoim sprzętem do przewijania, dodajcie link ("add your link"). Bardzo bym chciała to wszystko zobaczyć zanim kupię swój! 
A może czytając tego posta przyszło Wam do głowy coś, czego nie ujęłam, jakaś ważna informacja o nawijarkach i motowidłach, jakieś wrażenia? Jeśli tak, napiszcie proszę komentarz, bardzo mi tym pomożecie :) 

A póki co pozwolę sobie zebrać raz jeszcze dla ułatwienia te cztery linki, na które natrafiłam sama:



65 komentarzy :

  1. Takie motowidło to wygoda.Kupiłam na allegro za niedużą cenę.Są różne metody zwijania motków.Taka parasolka jest dość droga i trzeba szukać tańszych rozwiązań.My dziewiarki jesteśmy b.pomysłowe i ze wszystkim damy sobie radę.A co tam dziergasz?Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara z Ciebie! Ja szukałam przez jakiś czas, ale nic tańszego nie było :( Hubby mi coś wykombinuje, bo taki wydatek na nowe motowidło to nie dla mnie - trzeba być w tym życiu kreatywnym ;) A dziergam oczywiście chustę, a raczej narzutkę, mniejszą tym razem, taką bardziej ozdobną niż faktycznie grzejącą ;) Po świętach na pewno ujawnię, co wyszło. Pozdrawiam Cię Małgosiu!

      Usuń
  2. Faktycznie, pomysły niezłe!! Ja do dziś zwijam wszystko na rękach córki, ale ona ma wręcz nieprawdopodobną cierpliwość, także do rozplątywania nitek. ;) Najbardziej podoba mi się ten pomysł z miskami, następnym razem spróbuję na pewno :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Ta cierpliwość jest nieodzowna i chyba mój Hubby ma nawet większą niż ja! ;) Nadaje się więc do tej fuchy, ale co ja na to poradzę, że motowidło mi się zamarzyło? ;) Szukam jedynie takiego, na które by mnie było stać ;) Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Pomysły na motowidła genialne ! najbardziej chyba spodobało mi sie motowidło BABYRUDEJ :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że dziewczyny mają głowy nie od parady? Ja jestem pod wrażeniem każdego z tych pomysłów, tym bardziej, że widziałam je w odstępach czasowych, więc naprawdę każdy następny zapierał dech w piersiach! Ten z obrotową deską do serów, klamerkami i wieszakami na ubrania jest naprawdę genialny!!!

      Usuń
  4. Pomysłowe te motowidła:)) Ja tradycjonalistka jestem i wykorzystuję bezwzględnie męża do przewijania motków. Nawet mu to nie przeszkadza. Jak nie mam męża pod ręką to rozkładam precel na oparciach krzeseł ale mam odpowiednie krzesła, takie że jest jak zaczepić wełnę. Potrzeba matką wynalazków;) Podoba mi się pomysł Intensywnie Kreatywnej:) Ciekawe jakie jeszcze pomysły tu zagoszczą:) Pozdrawiam. Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Ja niestety nie mam takich krzeseł :( A to świetne wyjście! Na szczęście mój Hubby też nie ma nic przeciwko byciu motowidłem ;) A te miski są genialne w swojej prostocie!!! Pozdrowienia!

      Usuń
  5. A ja nie miałam cierpliwości na zwijanie ręczne, więc uzbierałam sobie pieniążki i w ramach prezentu urodzinowego zakupiłam sobie i motowidło i nawijarkę. Odkąd je mam minęło pół roku, wydanych pieniędzy już "nie czuję" i jestem bardzo zadowolona, bo komfort przy zwijaniu moteczków jest nieporównywalny. Tutaj link do posta, w którym pokazuję sprzęt: http://dziergawki.blogspot.com/2013/08/fina-rycyklingu.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komfort z parasolką jest na pewno o wiele większy! Dziękuję za link :):):) Przyjemnie popatrzeć na takie sprzęty! Ja właśnie jestem przed kupnem nawijarki, na którą sobie odkładałam, a parasolkę mój małżonek złota rączka właśnie mi zaczął sam z wielkim zapałem konstruować :):):)

      Usuń
  6. Ja też nie mam takich cudów techniki i muszę ręcznie zwijać, czego nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - to ręczne zwijanie mnie totalnie rozbiło...

      Usuń
  7. Ja osobiście do zwijania włóczki wykorzystuje krzesełko postawione do góry nogami. Fakt- muszę się nabiegać wokól takiego krzesełka, żeby wszystko zwinąć ( im więcej metrów w motku tym więcej biegania), ale czego sięnie robi dla figury:-)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetny pomysł i widzę, że kilka osób tak robi :) Gdybym tylko miała w domu takie krzesło, od razu bym wykorzystała, dzięki :):):)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Grunt to kreatywność :):):) Pozdrowienia!

      Usuń
  9. :) Piękne są te motowidła, Intensywnie Kreatywna kolejny raz rozłożyła mnie na łopatki i udowodniła, że jej nick nie wziął się z powietrza :)
    Ja ostatnio pożyczyłam od koleżanki nawijarkę, i niemal wszystkie rozpoczęte motki w mig zawinęłam (nie zważając na to czy to konieczne ;)). Od tego czasu przyrząd ten również znalazł się na mojej liście "must have"

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się nie mogę swojej doczekać! Chyba będę wszystko na niej przewijać bez względu na to, czy będzie, czy nie będzie trzeba ;) A IK pokazała klasę, jak zawsze zresztą :):):)

      Usuń
  10. Zainwestowałam w nawijarkę (kosmicznie droga w polskim sklepie), a motowidło kupiłam u Chińczyka na e-bayu. Czekałam ponad 40 dni i już myślałam, że wtopiłam swoje pieniądze, ale motowidło przyszło, kosztowało połowę tego, co w Polsce i tylko żałowałam, że nie zdecydowałam się na kupno nawijarki też za granicą. Przy okazji musiałam założyć konto na Pay-Palu, co nie jest do końca takie dobre, bo sklepy internetowe całego świata stanęły przede mną otworem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - nawijarka ma swoją cenę, ma! Postanowiłam sobie na nią powolutku uskładać, żeby nie wydawać takiej kwoty za jednym zamachem, żeby tak bardzo tego nie odczuć. Patrzyłam na e-bayu, ale nie byłam pewna, czy ktoś za taką przesyłkę cła mi czasem nie naliczy (i jakiego?) i zrezygnowałam. Wynika z tego, że Tobie go nie naliczyli?
      Konto pay-palowe to super pomysł - teraz będziesz mogła swobodnie kupować wzory na ravelry! Choć wiem, wiem dobrze z czym się ono wiąże ;););) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    2. I czekałaś 40 dni? Matko! Ja też już bym chyba myślała, że wszystko stracone! Dobrze, że wszystko się szczęśliwie zakończyło!

      Usuń
  11. Padłam jak zobaczyłam miskowe motowidło IK...dzięki za fantastyczny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że wspaniałe? Dzięki ogromne za miłe słowa :) Te wszystkie pomysły tak mnie zaciekawiły, tak zafrapowały, że musiałam o nich napisać! Pozdrowienia!

      Usuń
  12. Potrzeba - matką wynalazków. Babki są jednak bardzo pomysłowe, kreatywność bez granic :)
    Pozdrawiam,
    Inka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Grunt to mieć głowę pełną pomysłów, tak jak dziewczyny!!!

      Usuń
  13. Ja na razie korzystam z oparcia krzesła, trochę trzeba się namachać, mniej więcej podobnie jak z użyciem motowidła dwumiskowego Intensywnie Kreatywnej :))) - ale na razie mam tempo ok. 1 precla na dwa tygodnie, to można wytrzymać... a w międzyczasie dziergam z małych fabrycznych kłębków, których nie trzeba przewijać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie krzesłowe motowidło to super sprawa! Gdybym tylko miała takie krzesło! Ja na razie dziergałam tylko z takich fabrycznych motków. Ten był pierwszym precelkiem i na pewno nie ostatnim, bo mój Hubby już pracuje nad moim domowym motowidłem!

      Usuń
  14. Ja też na oparciu krzesła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już jesteś trzecia tutaj :) Pewnie więcej osób tak robi - ci, co mają krzesła ;) Ja krzesła nie mam, ale mam Hubby'ego z głową pełną świetnych pomysłów :):):) Pozdrowienia!

      Usuń
  15. Pomysły są bardzo dobre, ale ja lubię zwijanie motków jak za dawnych czasów wykorzystując członków rodziny lub znajomych, mamy przy tym czas na pogadanie i świetną zabawę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko są chętni, to wspaniale!!! Takie wspólne zwijanie to prawdziwa frajda, a jak jeszcze odpowiednio się to robi i nic się nie plącze, to już w ogóle :) Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  16. Mam jakieś 4-5 motków do przewinięcia. Od jakiegoś czasu myślałam o zakupie motowidła, ale chyba bede musiała zrezygnować na rzecz kompletu drutów i szydełek. Skłaniam się całym sercem do pomysłu Intensywnej. Miednica w miednicę i można świat doganiać .. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ja po przerwie z drutami na pewno wybrałabym kupno nowych świetnie śmigających drutów, nie tych z pasmanterii za rogiem, ale jakiś lepszych, bo teraz wiem, że tę różnicę bardzo się odczuwa. Przewijarka może poczekać jak się ma świadomość takich kreatywnych rozwiązań jak te, które dziewczyny wymyśliły :) Jak kupisz druty, szydełka, to chwal się! Będę się cieszyć razem z Tobą i patrzeć, do czego też ich użyjesz :):):) Pozdrowienia!

      Usuń
  17. Ja motowidła na razie nie potrzebuję. Niewiele mam włóczek wymagających przewinięcia.
    A jeżeli już to wykorzystuję do tego poduszkę z fotela. Jak do tej pory idealnie się sprawdza.
    Podoba mi się motowidło Frasi, ponieważ ma regulację do różnej szerokości motków ( można dowolnie napinać włóczkę), a poza tym (w razie potrzeby) jestem w stanie wykonać sobie takie we własnym zakresie.
    Gorąco pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to motowidło Frasi jest regulowane, a to bardzo ważna sprawa. Poza tym jest bardziej płaskie, a przez to bardzo stabilne. Ja widzisz, mam ochotę na te włóczki w precelkach i to coraz większą, stąd myśl o nawijarce mnie nie opuszcza :) Pozdrowienia!

      Usuń
  18. Na szczęście mam motowidło będące jedyną częścią starej maszyny dziewiarskiej, która nie zardzewiała. Czasami je używam razem z mężem. Stanowią szybki duet, a ja mam przewijanie włóczek z głowy. Motowidło Intensywnie Kreatywnej powaliło mnie na kolana, wszędzie można je skonstruować i praktycznie bez kosztów. Podziwiam wszystkie pomysły dziewiarek. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. IK naprawdę potrafi człowieka zadziwić i zbić w ziemię :):):) Wszystkie te pomysły są fantastyczne! Jak się chce, to jak widać można :):):) A masz może je gdzieś na blogu, żebym mogła zobaczyć? Trudno mi sobie je wyobrazić... Bardzo mnie to zaciekawiło!

      Usuń
    2. Nie umieszczałam jeszcze na blogu motowidła, ale skoro jest taka potrzeba, to wyciągnę, sfotografuję i w następnym poście pokażę.

      Usuń
    3. A mogłabyś? Byłoby super Iwonko :)

      Usuń
  19. Ależ inspirujące pomysły:) Ja zwijam na swoim osobistym kolanie:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):):) Nie pomyślałabym o tym nigdy! No proszę!

      Usuń
  20. Ja najpierw sprawiłam sobie nawijarke i przez jakiś czas radziłam sobie bez parasolki, ale w pewnym momencie strasznie poplątałam przewijany motek malabrigo sock i to chyba był impuls do zakupu parasolki. Teraz mam taki zestaw jak na zdjęciu. Dziewczyny z Warszawy kupujące piękne precle malabrigo u magicloopa mają o tyle dobrze, że na miejscu mogą przewinąć włóczke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widzisz miałam podobną sytuację i też się napaliłam na tę parasolkę przez to. Na szczęście Hubby ma zawsze dużo pomysłów i już pracuje nad moim motowidłem :) Jeśli wszystko się powiedzie, będzie czwarte zdjęcie do kompletu - jeszcze inne niż te trzy tutaj :) A w Magic Loopie można przewijać? Luksus! Super! Do Warszawy mam teraz daleko, nie pamiętam, kiedy byłam tam ostatnio... Myślałam, ze tylko w zagranicznych sklepach są możliwe takie rzeczy, (tam to chyba właściwie norma?)! Pozdrowienia :)

      Usuń
  21. Pomysł z misami powinien zostać opatentowany :D
    Prostota i genialność tego pomysłu u osoby która widzi go pierwszy raz powoduje najpierw chwilowe zatkanie a następnie mniej lub bardziej cenzuralne słowo podkreślające zachwyt nad takim sposobem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam i dokładnie takie samo wrażenie miałam widząc to motowidło po raz pierwszy! :):):)

      Usuń
  22. Zaraz wkleję linka do sprzętu, którym ja zwijam i przewijam. Przyznam, że BARDZO mi się przydaje, bo nie muszę wielu godzin poświęcać na te czynności jakże niezbędne. Zwijarka z linka, tak jak tam napisałam, była od kompletu do maszyny dziewiarskiej. Robiła jednak bardzo małe kłębuszki, więc odkupiłam od znajomej, kupioną na e-bayu.
    Zwijarkę taką można kupić już za 40zł na wspomnianym e-bayu, a motowidło, faktycznie można samemu sklecić przy odrobinie fantazji i chęci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam go, dzięki za link :) Twoje motowidło jest jeszcze inne! Jakie to ludzie mają pomysły! Ja już prawie mam swoje, prace nad nim dobiegają końca, Hubby dopracuje jeszcze tylko detale :) A na e-bayu nie doliczają czasem cła na paczkę? Tego bym się obawiała... No i tego, że czytałam już kilka komentarzy, w których ludzi piszą, że koszmarnie długo czekali na przesyłkę... Ale to fakt! Może ktoś chciałby taką nawijarkę odsprzedać? To jest myśl, żeby popytać!

      Usuń
  23. Jak dotąd przewijałam tak niewiele precelków, że taki sprzęt nie wydawał mi się potrzebny. Kto wie, co będzie kiedyś:) Na razie używam oparcia drewnianego krzesła, a z domowników najbardziej zainteresowana pomocą jest ta futrzasta. Testuje zawsze pazurem, czy aby włóczka jest faktycznie dobrej jakości;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Skądś to znam! ;) Ja do tej pory nie miałam w rękach precli - ten był pierwszy, ale jak kupię nawijarkę, to już nie będę się hamować :):):) Coś czuję, że kiedyś też się na coś takiego skusisz. Wyobrażasz sobie, jak pięknie by wyglądała ta estońska tak przewinięta? ;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
    2. Hi, hi, akurat estonka przyszła do mnie przewinięta w cudne moteczki:) Kiedyś pewnie zaopatrzę się w taki sprzęt, bo wiadomo, że apetyt rośnie w trakcie jedzenia i jak już się spróbuje tych cudnych naturalnych włóczek, to potem nie chce się już nawet tknąć zwykłego akrylu;)

      Usuń
    3. A to dopiero! To się wpasowałam ;) Od razu przewinięta przyszła? Na Twoje życzenie czy zawsze taki full service jest? ;) To święta prawda, że potem innych włóczek się nie chce! Naprawdę! Nie pamiętam, kiedy kupowałam akryl, nie pamiętam... Jego sztuczność czuje się przy pierwszym dotyku! Chyba jedynie akrylowa Softine jest dla mnie ok :)

      Usuń
    4. Chyba to tak standardowo obsługa ekstra, cudne moteczki elegancko zapakowane:)

      Usuń
  24. aaaa.... padłam normalnie ze śmiechu!!! Babaruda jest pomysłodawcą tejże maszyny kręcącej??? Jestem pod mega wielkim wrażeniem, nie wpadłabym nigdy na to! świetny pomysł :)
    Miskowe rozwiązanie, jakże banalne w swej prostocie po raz kolejny udowodniło tylko, że u IK cuda się dzieją w każdej materii, uwielbiam tam wpadać i się doładowywać pozytywnie, a przy okazji nauczyć się czegoś nowego :)

    Świetny post, będę zaglądać jak będzie się rozwijać lista linków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że Babaruda znalazła ten pomysł gdzieś w sieci, sprawiła sobie takie cudo i jest zadowolona :) Niesamowity pomysł, naprawdę! trudno mi wybrać najlepszy, nie umiałabym! Każdy z nich ma swój urok, tak jak i te, o których czytam w komentarzach. To dzięki Tobie mam ten link do IK :) Ogromne dzięki!!! Mam nadzieję, że niedługo sama dołączę link do mojego motowidła, które Hubby robi dla mnie i które już prawie jest skończone :) Jeśli tylko się zgodzi na fotkę (a mam wielką nadzieję, bo uważam, że to jego motowidło jest wspaniałe), to ją wrzucę!
      Pozdrowienia!

      Usuń
  25. Taaaaaak :)) miski IK są the best. Ja nie posiadam jeszcze cudów techniki ułatwiających życie dziewiarce, ale nawijarka by się przydała. Gdy byłam mała, to ja pracowałam jako motowidło a mama zwijała kłębuszki. Teraz ja zwijam, a włóczkę zakładam na oparcie wysokiego fotela. Trzeba sobie jakoś radzić :)
    A tak z innej beczki: czy mogłabyś napisać coś więcej o włóczce, z której robiłaś ananasy? czy gryzie, jak się blokowała?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że to rewelacja? :) No właśnie... może być przecież fotel! :) Ja szukam (choć chyba nadaremnie) jakiejś używanej, niechcianej nawijarki, ale nie mam zbyt wielkich nadziei ;)
      Ananasy robiłam z Romy, która jest bardzo miła, delikatna, niegryząca, a ponieważ to 100% wełny, świetnie się blokuje :) Mogę ją więc polecić!

      Usuń
    2. Dziękuję :) to będą zakupy...... hihi, ale dopiero po wypłacie, nie mogę się doczekać.

      Usuń
  27. Upss, dwa komentarze, miał być jeden. Przepraszam, usunęłam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny i przydatny post. Szkoda, że go nie było przed tym jak poplątałam 430 m ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Szkoda tylko, że się nie zgrałyśmy w czasie...:( ale wiem, co czujesz! Dokładnie wiem! Mam jedynie nadzieję, że w przyszłości będziemy mogły takich rzeczy uniknąć! Pozdrowienia :)

      Usuń
  29. A ja właśnie wygrzebałam nawijarkę nr 1 - mojej mamy, mającą lekko licząc ze 40 -45 lat (nawijarka ma tyle, bo mama 90) i wczoraj przewinęłam na niej jeden motek w warunkach ekstremalnych, bo nawijarka ma mocowanie do stołu z dziurką, a takiego nie posiadam, toteż przymocowałam ja do dolnej rurki kaloryfera żeliwnego i przewijając, siedziałam na podłodze. To skomplikowane o czym piszę - musiałabym pokazać na zdjęciach. Nawijarka nr 2 - pozostałość po maszynie dziewiarskiej - nawija włóczkę na stożki plastikowe lub tekturowe. Motowidło gdzieś powinno być u mamy na strychu. Pamiętam też takie proste, zrobione sposobem domowym przez stolarza, któremu moja mama tłumaczyła co i jak - było podobne do motowidła Frasi.
    Aż muszę porobić zdjęcia tych archaicznych urządzeń i pokazać na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę! Próbuję sobie to wszystko jakoś wyobrazić! Wow! Koniecznie zrób zdjęcia, bo to wszystko bardzo ciekawe i wspaniale by było to zobaczyć :):):) Mój mąż właśnie kończy konstruowanie domowego motowidła, mam nadzieję, że pozwoli mi je pokazać na blogu, bo mnie zaparło dech na ten widok :) Pozdrowienia!

      Usuń
  30. Świetne to kombinowane motowidło!
    Ja mam starocie, działają, ale i tak nie lubię przewijać. Ech, z tęsknotą wspominam czasy jak teściowa mi dzieci pilnowała i przewijała kulki - z tym, ze ona to lubi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za link :) To Twoje może naprawdę posłużyć komuś za inspirację! Moja nawijarka coraz bliżej, i motowidło też - ciekawe, czy mnie się to wszystko spodoba... :):):) Na pewno uwielbiam patrzeć na te wszystkie przewinięte motki! Pozdrawiam Cię już świątecznie!

      Usuń

Dziękuję, że do mnie zajrzałaś/eś :):):) Wpadaj częściej - komentując dodajesz mi skrzydeł!
Weryfikacja obrazkowa to niestety moja jedyna metoda walki ze spamem. Przepraszam, jeśli jest kłopotliwa :(

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...