wtorek, 20 maja 2014

tak, jestem włóczkoholikiem!


Zanim jeszcze zabrałam się za First Snow Intensywnie Kreatywnej, miałam kilka dni czasu... 
Co tu robić? Ręce wolne, chodzą jak u kogoś z ostrym problemem alkoholowym... 
Knitoza... dała się we znaki, uderzyła znienacka, choć myślałam, że wcale nie jest tak źle, że to przecież tylko parę dni, że poczekam, wytrzymam, że dam radę... Gdzie tam! 
Zaczęłam nowy projekt. Zaczęłam, choć wiedziałam, że pewnie nie skończę, że trzeba go będzie przerwać...



74 komentarze :

  1. Ale to raczej standard, że ma się na drutach kilka pozaczynanych robótek? ;-) Osobiście co prawda tego nie lubię, ale w tej chwili mam 3 rozpoczęte, z czego jedną powinnam skończyć do końca maja. Jednakże teraz wskakuje na druty testowa chusta, to wszystko inne w odstawkę chyba pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to cały czas niemożliwe, żeby mieć kilka robótek porozpoczynanych na różnych drutach, zahibernowanych, wiesz Urbasiu? Przyznam się tutaj szczerze, że tak jeszcze nie robiłam. Każdy projekt dokańczam, bo obawiam się, że gdybym rzuciła go w kąt, to nigdy bym już nie wróciła do niego, nie wiedziałabym co i jak po pewnym czasie... Dlatego nie mam żadnych UFOKów i to będzie chyba mój pierwszy! Nie wiem, może z czasem, czy wraz z doświadczeniem się to zmieni... ;) Testowa chusta mówisz? Muszę Cię kiedyś podpytać o to testowanie, bo bardzo bym chciała zacząć... Może latem jak będzie więcej czasu...
      Pozdrowienia!

      Usuń
  2. :)))) Ja w takim przypadku chwytam za koraliki, siadam do kołowrotka lub ... zaczynam kolejną robótkę na drutach ;)). W końcu jakieś uzależnienie trzeba mieć :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no trzeba :) Ja nie palę, nie popijam, więc na włóczki mogę wydawać, a co ;) Ty masz naprawdę wiele umiejętności, możesz wybierać i przebierać :) Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Nie upatrywałabym w tym stanie jakiejkolwiek patologii. Ja mam na drutach 3 projekty, jak znudzi mi się jeden, to przesiadam się na drugi. A do tego jeszcze szycie. Myślę że 2 projekty jednocześnie to nic złego. Przynajmniej masz urozmaicenie, a znając Twoje tempo dziergania, oba skończysz jeszcze w tym miesiącu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak właśnie powinno być? Tak, że ma się kilka robótek i potem chwytasz za tą, a którą masz właśnie w danej chwili ochotę? Ja jak zaczynam, to od razu muszę skończyć, nie umiem tak zostawić robótki niedokończonej... To mój pierwszy UFOK, mam nadzieję, że długo nie poleży odłogiem i że będę pamiętać, gdzie skończyłam i jak go robić... ;) Ja szycie na razie odłożyłam, ale pewnie wrócę, bo też bardzo mi się podobało. Lubię szyć latem, wtedy jest do tego jakaś wena :)

      Usuń
  4. Za to ja miałam ostatnio dłuższą przerwę w dzierganiu i muszę powiedzieć, że przeżyłam :-)
    Wcale nie było tak źle, jak myślałam, że będzie. Za to nadgarstek mój odpoczął :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja zawsze mam tak w wakacje - dwa tygodnie odwyku ;) Coś w tym jest - mnie boli kciuk ostatnimi czasy... ale działam dalej, może to po prostu zakwasy? ;)

      Usuń
  5. Bardzo dobrze Cię rozumiem... Na szczęście, możesz liczyć na grupę wsparcia, czyli dziergającą społeczność blogową :))) I - jak już napisała Frasia - trzeba mieć jakiś nałóg, lepiej taki niż inny, no nie? ;)
    Ps. Śliczna włóczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda! Święta prawda! :)
      A włóczka z YarnAndArt pochodzi i w tym projekcie jest po prostu bombowa :)

      Usuń
  6. Cos jest na rzeczy ,ten wewnetrzny dygot , niepokój , miejsca człowiek znaleźć sobie nie potrafi ,skupić na niczym .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie! Albo jak chodzisz z głową w chmurach, a Hubby myśli, ze może coś nie tak ;)Nie tak? Wszystko w porządku, tylko myślę już o kolejnym projekcie - co, jaka włóczka, jaki kolor, gdzie kupić, jakie druty, ile to zajmie, itd, itd... Dobrze nazwane - wewnętrzny dygot ;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Eeeeee tam ;) Nic szczególnego ;)

      Usuń
    2. Cieszą mnie Twoje komentarze, komentarze nie-dziewiarki, dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
    3. Dlatego podziwiam, dla mnie to co robisz, to mistrzostwo, te rzeczy są śliczne, misternie utkane, czy jak to się fachowo nazywa, piękne :*

      kiss

      Usuń
    4. Nawet nie wiesz, jak fajnie mi się robi na duchu, jak to słyszę, jak fajnie, że do mnie zaglądasz :)

      Usuń
  8. Tak już mamy i nic na to nie poradzimy. Kochamy włóczki. Pomysłów moc to i kilka robótek rozpoczętych jest normalnym zjawiskiem. Zawsze mam kilka rozpoczętych, zwykle je kończę. Wszystkiemu winna jest doba mająca 24 godziny, gdyby miała 72 godzinki może ....Och.
    Zapowiada się piękne dzieło.'
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj gdyby dobra była dłuższa! Marzenie ściętej głowy ;)
      Ciekawe, czy znajdzie się ktoś taki jak ja - taki który nie ma UFOKów - i napisze :) Pocieszyłoby mnie to! A może rozpoczynanie kilku projektów na raz to kolejne stadium, w które właśnie wkroczyłam?

      Usuń
  9. To zielone jest obłędne! Nie odkładaj, tylko kończ, bo ja jestem barrrrdzo ciekawa efektu końcowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusisz Kalliope, kusisz! :) Na razie gwiazdki dziergam... Hmmm...

      Usuń
    2. Twoje gwiazdki też będą obłędne, więc rozumiem :)

      Usuń
    3. Zobaczymy co wygra tę batalię, co zostanie moim pierwszym UFOkiem ;)

      Usuń
  10. Hahahaha...no cóż, i mnie znane jest przesiadanie się od jednej robótki do drugiej.Zależy od natchnienia, stanu umysłu, zmęczenia,tego co się dzieje w ciągu dnia.Przedwczoraj upinałam szyfon do sukienki ( tfu, co za wredna robota), wczoraj miałam dwoje dzieci na raz w domu więc tylko filet na szydełko wskakiwał jak się grzecznie bawiły.Myślałam, że wieczorem zacznę szyć ta sukienkę ale już zbyt padnięta byłam na wysiłek umysłowy więc znów z przyjemnością szydełkowałam.Ale mam też taki swój PhD z prawdziwego zdarzenia ;))) Rozpoczęty w sierpniu !!! Czas by go skończyć bo i temperatura odpowiednia do noszenia nastała.A tu tyle nowych pomysłów w głowie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jestem ogromnie ciekawa co wyprodukujesz z tej cudownej włóczki.To było "moje" gniazdko w tej pięknej mieszaninie szmaragdów, trawy i połyskującej nici.Oj, bardzo mój wzrok przyciąga.

      Usuń
    2. PhD, PhD... oczywiście! Gdzieś to widziałam, ale od czego był ten skrót? Mogłabyś przypomnieć, bo nie pamiętam, a jest świetny! W ten sposób każda z nas ma tytuł doktora, oprócz mnie ;) Ja ciągle zaczynam i od razu kończę, niczego nie zostawiam, nie mam PhD :( No może to będzie mój pierwszy? Może to po prostu kolejny etap uzależnienia???
      Robi się oczywiście chusta i powiem jedno - znalazłam perfekcyjny wzór na chustę z wielokolorowej włóczki, a to wcale nie takie proste!
      Pozdrawiam Cię ciepło Karolina i życzę powodzenia we wszelkim rękodziele! Ja Cię podziwiam za ten szyfon, za szycie!

      Usuń
    3. Project half Done :)))) pokochałam ten skrót od pierwszego przeczytania

      Usuń
    4. Ha! Właśnie! Teraz sobie przypominam :) Świetna ta nazwa, zaprzyjaźniam się z nią zatem! Zdecydowanie lepsza niz "wip" - work in progress!

      Usuń
  11. Hej, mam na imię Agata i też jestem uzależniona:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to witaj w klubie.
    Z moich obserwacji wynika, że to jest choroba bardzo zaraźliwa, a odwyk jest baaardzo bolesny :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten klub jest całkiem spory, bo trzeba jeszcze doliczyć tych wszystkich, którzy nie mają śmiałości napisać :) Choroba jest zaraźliwa, to prawda! Im więcej oglądam blogów, im częściej, tym stan pacjenta jest gorszy ;)
      Odwyk faktycznie jest bolesny - niemożliwy w moim przypadku, chyba że jadę na wakacje rowerowe i wieczorem padam na twarz nie mając siły utrzymać w pionie samej siebie ;)

      Usuń
  13. To może skrzyknijmy się i stwórzmy jakieś sanatorium dla uzależnionych włóczkowo:-) Marzenie....Pozdrawiam serdecznie i czekam na finał:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenie... Oj marzenie... :) Może kiedyś ktoś o tym pomyśli i zorganizuje taki ośrodek, wcale nie odwykowy?

      Usuń
    2. Ja też marzę...A może po prostu same spotkajmy się w jednym miejscu. Słońce, szum fal,plaża i 120 leżaków na plaży, a na nich same dziergające dziewiarki...

      Usuń
    3. Kto wie? Kto wie? Marzenia się spełniają!
      Pozdrawiam Was serdecznie :)

      Usuń
  14. Jakbym miała taką fajową włóczkę, to też bym się jej nie oparła:) Będzie chusta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chusta, chusta :) Cieszy każdy rządek, każdy jest inny!

      Usuń
  15. Dołączam do grona uzależnionych:) Też zwykle mam kilka robótek na drutach i jeszcze pozaczynanych trochę projektów szyciowych. Zaletą tego rozwiązania jest to, że gdy jedna rzecz mnie zmęczy (o co na przykład przy cienkich włóczkach nietrudno), mogę się zająć czym innym dla odpoczynku. Wadą, poutykane w różnych miejscach robótki;) O wszystkich zwykle pamiętam, ale zdarza się, że szukam drutów, bo zapominam, że są zajęte;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu :) Im więcej Was czytam, tym bardziej oswajam się z myślą, że ten projekt może być przełomowy - przełom ku większej jeszcze knitozie ;) Nie wiedziałam, że to w ogóle możliwe! ;)

      Usuń
  16. Jestem również uzależniona, nie tylko od dziergania, ale i kupowania czasem niepotrzebnych mi włóczek. I choć teraz staram się nie zaczynać kolejnych udziergów przed skończeniem rozpoczętej robótki, to kiedyś też tak miałam. Pozaczynane, upchnięte w szafie, czekające na wykończenia lub na sprucie, bo zamysł projektu się zmienił.
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za głos! To możemy zakładać całkiem spory klub :) Mnie czasem jeszcze włóczki potrafią się śnić...

      Usuń
  17. Następna dołączyła do grona AW i się tego nie wstydzi :D cudownie! :D To uzależnienie jest niegroźne, dopóki: zamiast mleka i chleba podczas zakupów nie przynosisz do domu wełny, dopóki zamiast gulaszu nie podajesz do ziemniaczków pomponików, a zamiast niedzielnego rosołku na talerzu nie ląduje świeżo ufarbowane wełniane spaghetti ;D
    Daj się porwać i się nie ograniczaj! jedna zastępcza robótka to mus! trudno się zaczyna robić przy 5 ;) ale po co się ograniczać :D
    Boże... czy te zielenie to wspaniała oliweczka? przepięknie się zapowiada! kończ już, no kończ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakże! Nie wstydzę się, że wpadam coraz głębiej ;) W dodatku jest mi z tym bardzo dobrze :) A wełniane spaghetti już mi się śniło!
      Te zielenie to nie moja wygrana oliwka, to ten drugi piękny, który sobie sprawiłam :) Ależ jestem z niego zadowolona!

      Usuń
  18. Oj, ja tez sie przyznam, jestem nie do konca anonimowa wloczkoholiczka. Juz mi nadgarstki odmawiaja posluszenstwa, wiec mam przymusowy odwyk na nauke na koniec roku szkolnego ;-)
    U mnie UFOi powstaja w momencie, kiedy nie mam konkretnego zapotrzebowania i dziergam "dla zabicia czasu", wtedy gdy pojawia sie natchnienie na cos konktretnego rzucam to do kosza z robotkami, a biore sie za konkret, ktory ukonczony tez jest w konkretnym czasie, bo dostaje wtedy moc "Priority"!
    Ciekawa jestem Twojej chusty z wielokolorowej wloczki :-) Czekam niecierpliwie. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już nikt z tych, którzy się odezwali anonimowy nie jest ;) Mi ostatnio kciuk nie wiedzieć czemu odmawia posłuszeństwa, ale jeszcze daję radę ;) Czytam wszystkie komentarze z ciekawością i jestem chyba w mniejszości kończącej zaczęte robótki... Do dzisiaj.... ;)
      Uściski! Chustę dzierga się idealnie, zarówno dzięki włóczce jak i wzorowi!

      Usuń
  19. No, proszę.Nasze grono AW powiększa się z dnia na dzień...I nie byłabym taka pewna , czy to uzależnienie jest niegroźne. Ale co tam, bywają gorsze... Pozdrawiam włóczkoholiczkę i drutomaniaczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja pozdrawiam :) Chyba pierwszy raz Cię tu widzę, tym bardziej mi miło! Są gorsze uzależnienia. Ja mam jeszcze jedno poważne - słodycze... i jego akurat chciałabym się pozbyć ;)

      Usuń
    2. Pozwolę sobie zaglądać do Ciebie, bo bardzo tu miło i pięknie dziergasz. A im nas więcej tym przyjemniej się dzierga. Pozdrawiam i zapraszam do siebie.Gosia

      Usuń
    3. Jest mi bardzo miło wiedząc, że zaglądasz :) Dzięki wielkie za miłe słowa! Ja też będę do Ciebie zaglądać :) Widzę, że dziergasz Street Chic - też się na niego czaję... i na wrażenia z dziergania!
      Dokładnie - im nas więcej, tym przyjemniej!
      Pozdrowienia!

      Usuń
  20. Ufff, jak dobrze, bo już myślałam, że jestem jakaś nienormalna :D A to więcej nas tak ma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, więcej, więcej! Teraz to ja czuję, ze do tej pory byłam w mniejszości... Może to przełom? :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  21. Tylko absolutnie nie próbuj się z tego leczyć! To bardzo przyjemna i pożyteczna przypadłość. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Nieeeee, jestem pewna, że to nieuleczalne - szkoda zachodu :):):)
      Pozdrawiam Cię ciepło Dominiko!

      Usuń
  22. Mnie się z Tysiowej włóczki Abalone marzy zobaczymy, na razie mam na drutach tylko 5 projektów z czego aktywnie powiększają mi się 2. Mam na imię Karolina i jestem AW ;-) Ale podpisuje się pod tym co napisała Asja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Karolina ;) Ciekawa jestem, czy komuś włóczka się śni... Mnie tak...
      Wow! Ile projektów? 5? No nieźle! :) Uściski!

      Usuń
    2. Ja mam aktywnych, czyli tych którymi żongluję na bieżąco jakieś 3, plus 4-5 sztuk w szafach, które mnie straszą ;D nie polecam!
      Mnie się dzisiaj przyśniła maszyna... uwaga! do szycia ;D dostałam w prezencie od Jareda z BT :D buahahaha :D

      Usuń
  23. Karolinko wiesz jak to jest fajnie widzieć na bocznym pasku blaga własnoręcznie ufarbowaną włóczkę i wydzierganą z niej robótkę... bezcenne!!! I mi się proszę nie obijać w tym dzierganiu ;) bo szalenie jestem ciekawa efektów. Sama właśnie dziergam cosik z tej samej włóczki w zieleniach i błękitach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie, jaka to musi być satysfakcja, jaka radość, że innym się rozjaśnia szarą rzeczywistość swoimi włóczkami :) Wzór dziergało się wspaniale, więc nie odpuszczę, w przyszłym tygodniu pewnie będzie gotowa :) Ty też z tej włóczki? Niesamowite! Ależ będzie super porównać, jak ona wychodzi w dwóch innych wzorach :) No chyba, że wybrałaś ten sam.... co może się teoretycznie zdarzyć...

      Usuń
    2. Chyba się źle wyraziłam... Pisząc "ta sama włóczka" miałam na myśli tę samą bazę, czyli merino ze steliną, ale pofarbowana na zielenie i błękity. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Ach, w ten sposób :) Czy merino ma zawsze taką fajną fakturę, bez względu na firmę, która ją produkuje? Twoja włóczka jest przemiła w dotyku! I tak podpatruję, co się u Ciebie dzieje :)

      Usuń
  24. Mam to samo:) Włóczkoholizm zaawansowany i nieuleczalny;) ale nie myślę się leczyć, bo mi tak dobrze;) Tylko te kciuki nieszczęsne..... . Śliczną włóczkę przerabiasz. Będzie co podziwiać:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja nie zamierzam :) Mój kciuk powoli coraz lepiej, damy radę :) ja już mam głowie milion nowych pomysłów i nowa włóczka kupiona oczywiście, bo jakby mogło być inaczej... ;) Skaranie boskie ze mną ;)

      Usuń
  25. Ja dziergam od ponad 30 lat;- nie chcę Cię martwić, ale chyba to "nieuleczalna choroba" jest.... hihihi.....
    Cudną włóczkę wrzuciłaś właśnie na druty. Już nie mogę się doczekać co z niej powstanie.
    Ciepło pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Z czasem pewnie jest tylko gorzej ;) Włóczka pochodzi z YarnAndArt i faktycznie pięknie się w tym projekcie układa :)

      Usuń
  26. To możemy podać sobie ręce . Ja też choruję na włóczkoholizm:) Ostatnio dokupiłam tyle włóczek dedykowanych pod konkretne rzeczy do zrobienia, że nie wiem, jak to ogarnę. W dodatku każdą wolną chwilę spędzam albo z kawą, albo z drutami. To jeszcze gorzej w sumie, bo jestem chyba kawowłóczkoholiczką :) I dobrze mi z tym:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam też nazwę "motkoholizm" ;) Ja też - zauważyłam, że ostatnio znowu zarzuciłam czytanie czegokolwiek :( Duża to dla mnie strata, ale druty wygrywają ;) Ja właśnie wczoraj domówiłam kolejną partię...
      Pozdrowienia (znad kawy)!

      Usuń
  27. Dobrze wiedzieć, że sama nie jestem z tym szaleństwem, hihi
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nas chyba całkiem sporo ;) Trzeba doliczyć też część tych, którzy zaglądają, ale nie piszą :)

      Usuń
  28. Zawsze mi się marzy aby się nauczyć! Trzeba zrealizować swoje marzenie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie Alicja! Chwytaj za druty! Ja zaczynałam dokładnie dwa lata temu! Pozdrowienia :)

      Usuń

Dziękuję, że do mnie zajrzałaś/eś :):):) Wpadaj częściej - komentując dodajesz mi skrzydeł!
Weryfikacja obrazkowa to niestety moja jedyna metoda walki ze spamem. Przepraszam, jeśli jest kłopotliwa :(

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...