poniedziałek, 1 września 2014

wspomnienia czyli rowerem przez Walię


Chcieliście więcej zdjęć... 
Co by tu pokazać? Trasa z Poznania nad morze nie była tak spektakularna...
Może więc pokażę zdjęcia z zeszłego roku...




 z Walii, bo w tym wpisie pokazałam tylko dwa...




Walia nie jest typowym celem wakacyjnym i dlatego to ją właśnie wybraliśmy ;)




To była wyprawa życia! 





Ten, kto się zastanawia, czy tam jechać, czy warto, mówię - warto!
Dlaczego? Jeśli czytaliście moje wrażenia (klik), to wiecie sami. Jeśli nie - zapraszam do czytania (klik). Nie chciałabym się powtarzać ;)




Ta wyprawa była prawdziwym przedsięwzięciem logistycznym i kondycyjnym....




Zobaczcie sami...




Walia pojawiła się spontanicznie, bo zlikwidowano wtedy raptem loty z Poznania do Irlandii, a to problematyczne jeśli chce się wziąć do samolotu własne rowery, bo trzeba je rozkręcić, spuścić powietrze z opon, odpowiednio spakować no i dostarczyć na lotnisko. Najwygodniej wszystko to zrobić w domu, na spokojnie i zamówić po prostu taxi bagażowe, najwygodniej lecieć z własnego miasta.




W drodze powrotnej tego problemu już się jednak nie uniknie... 
Zdobycie odpowiednich, niezniszczonych, nienamokniętych pudeł 




i przetransportowanie ich na lotnisko było, jak sami widzicie, zdecydowanie większym wyzwaniem ;)




Inaczej się wtedy przygotowywaliśmy i pakowaliśmy. Wszystko trzeba było wziąć ze sobą w razie "w", począwszy od różnorakich narzędzi, przez ubrania na bardzo zmienną pogodę (na szczęście na polach namiotowych mają tam wirówki), po jedzenie, które można by przyrządzić sobie na turystycznej kuchence, bo Wyspy do tanich nie należą. 
Wszystko to jednak było warte zachodu :)




Wspomnienia pozostają, bo nie co roku tak można ;)




Planując nasze wakacje, korzystaliśmy z tych materiałów.


11 komentarzy :

  1. Podziwiam i chyba zazdroszczę ale w dobrym znaczeniu tego słowa.Ja musiałam porzucić rower 2 lata temu (zdrowie):(((
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężka sprawa, to kontuzjogenny sport... Sami coś o tym wiemy...

      Usuń
  2. Świetne widoki. Zazdroszczę wyjazdów i kondycji :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne zdjęcia :-) Wspaniałe widoki.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdjątka są między innymi specjalnie dla Ciebie Kasiu :)

      Usuń
  4. Cudowne widoki, dla nich warto było całe to przedsięwzięcie z przetransportowaniem rowerów. Powiem Ci szczerze, że podziwiam Cię za to jeszcze bardziej :)
    Aż zawołałam męża żeby mu pokazać Twojego posta i też był w szoku :) Super sprawa !!!
    Jeśli kiedyś zdecydujemy się na rowery za granicę to wiem kogo mogę zapytać "o co nieco" .
    Pozdrawiam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) Może się wkręcicie w zagraniczne wyjazdy? Wiele inspiracji można znaleźć w gazecie "Rower Tour" (nie wiem, czy znasz, cala jest poświęcona takim właśnie wyprawom), wystarczy raz się odważyć! My w przyszłym roku na pewno wyruszymy do Francji, ale tym razem pociągiem :) W razie czego, pytajcie! Z chęcią podzielimy się naszymi skromnymi jak do tej pory doświadczeniami, jeśli mogłyby się do czegoś przydać... Pozdrawiam Cię bardzo ciepło Jolu!

      Usuń
  5. Super sprawa- takie wakacje. Moje wycieczki rowerowe z rodzinką jak na razie to takie jednodniowe bywały.
    Ale przynajmniej wiem, że do 100 km dziennie nawet po pagórkowatym terenie jestem w stanie przejechać.
    Ta trasa z Poznania nad morze musiała być bardzo przyjemna. Ja to nawet miałam ochotę w tym roku na trasę wybrzeżem Bałtyku;- ale nie zdążyłam- wakacje się już niestety skończyły.
    Ps Trochę zachodu mieliście z tym pakowaniem rowerów do pudeł.
    Pozdrawiam serdecznie Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trasa faktycznie była wspaniała, no może oprócz Szwajcarii Kaszubskiej ze względu na naprawdę niebezpieczne drogi, gdzie ruch jest niesamowicie nasilony, a kierowcy najchętniej zepchnęliby jednoślady do rowu, bo zawadzają. Kultura jazdy w tym rejonie jest prawie zerowa (prawie, bo zdarzają się na szczęście wyjątki), bez porównania z Walią, gdzie każdy rowerzystę wyprzedza wielkim łukiem, bez problemu jedzie wolniej, gdy trzeba i jeszcze się uśmiecha. Do tego my Polacy chyba nigdy nie dojdziemy :( My też planowaliśmy pojechać wybrzeżem, ale Kaszuby wygrały, a linia brzegowa czeka na kolejne lata :) Wspaniale wiedzieć, że są ludzie, którzy tak dużo jeżdżą! 100 km dziennie to bardzo dużo! Ja tylko raz w życiu zrobiłam 120 i następnego dnia było nieciekawie ;) Pozdrawiam Cię bardzo ciepło i życzę Ci, żeby wyprawa udała się za rok :)

      Usuń
  6. Podziwiam, bo zorganizowanie takiej wyprawy to rzeczywiście niełatwa sprawa. Ale wiadomo, dla chcącego nic trudnego :) Widoki mieliście bajeczne!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że do mnie zajrzałaś/eś :):):) Wpadaj częściej - komentując dodajesz mi skrzydeł!
Weryfikacja obrazkowa to niestety moja jedyna metoda walki ze spamem. Przepraszam, jeśli jest kłopotliwa :(

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...