środa, 22 października 2014

owca moherowa w Poznaniu


O MOHERZE dowiedziałam się przypadkiem... Poszłam tam jeszcze w tym samym tygodniu, no bo jak mogłoby być inaczej, skoro to nowa włóczkarnia stacjonarna w Poznaniu i można wszystko pomacać ;););)



Tydzień później, już z konkretną robótką i ciachem wróciłam do dziewczyn, o tu:




Czego więcej trzeba niż relaksu z drutami, w otoczeniu włóczek, przy herbacie czy kawie i ciachu, a w dodatku w przemiłym pełnym pasji dziewiarskiej towarzystwie? :)




Ania i Aniela wypożyczają druty i zamierzam skorzystać, jako że wszystkich numerów niestety nie posiadam,




a jeśli zostaną mi motki po skończonej robótce, bo kupię u dziewczyn za dużo albo już mi się przestaną podobać, zawsze mogę je zwrócić w ciągu 45 dni (rzecz jasna w nienaruszonym stanie z banderolką i paragonem zakupu)
Czyż to nie jest piękne? :):):)





Co jeszcze? Coś dla mnie chyba najważniejszego - bony upominkowe! 





Teraz mogę męża i koleżanki odesłać do MOHERU po prezent dla mnie - w końcu bezstresowo dla nich, bo włóczkę wybiorę sobie przecież później sama - frajda i zero wyrzutów sumienia :) 


W końcu - skorzystałam też z akcji:


i mogę polecić z czystym sumieniem :) 

Tak więc poniedziałek biorę robótkę do torebki i idę na relaks do MOHERU (Ratajczaka 8) - kto wie, może ktoś dołączy...



29 komentarzy :

  1. Kawałek niestety mam do tego Poznania.
    A szkoda.
    Lubię Poznań, wpadłabym na wspólne dzierganie. Zajrzała do katedry...
    A tu proza życia :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakowało u nas takich miejsc, zawsze zazdrościłam Wrocławiankom, Warszawiankom i innym ;) Teraz po prostu mam zamiar nosić robótkę w torebce i jak będę mieć chwilę, to będę wpadać do dziewczyn na kawę i druty - zapraszają w każdej wolnej chwili na wspólne dzierganie, a że ja w centrum bywam i czasem czekam nie mając się gdzie podziać, to teraz mam gdzie pójść i zamierzam korzystać :)

      Usuń
  2. Do Poznania mi bardzo daleko - zazdroszczę takiego miejsca do spotkania!
    A wybór włóczek - też do pozazdroszczenia:))
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włóczki są faktycznie fajne :) Wiele z nich widziałam tylko w e-dziewiarce, ale to nie to samo co pójść i pomacać, prawda? ;) Wiele z nich jest kompletnie dla mnie nowych, nie słyszałam nigdy o nich, nie widziałam, tym chętniej się przyglądam, a jeszcze to nie wszystko, bo w planach mają kolejne nabytki!
      Mnie zachęca bardzo ta możliwość oddania motków w ciągu 45 dni, bo to idealny czas na wykończenie projektu - nawet swetra - i zobaczenie ile motków wyszło! Myślę, że dziewczyny same wpadły na pomysł zrobienia tej opcji, bo same dziergają i wiedzą, jak to jest, może same kiedyś chciały mieć taką możliwość, może tego im w innych sklepach brakowało?
      Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Ależ super!!! We Wrocławiu nie słyszałam o takim miejscu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We Wrocławiu macie Marzena e-dziewiarkę, której tak zawsze Wam zazdrościłam, że kiedyś nawet specjalnie się tam wybrałam, żeby po prostu zobaczyć ją na własne oczy :) Tam to dopiero się dzieje!

      Usuń
  4. Ale super miejsce, takich nigdy dosyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? :) Można wpaść tam kiedy się chce, bo dziewczyny po prostu siedzą i dziergają, można dołączyć z własną robótką w każdej chwili :) A jak się ich uprzedzi telefonicznie czy mailowo, to mówią, że nawet ciacho jakieś się znajdzie :):):)

      Usuń
    2. Oj, to tym bardziej będę musiała Poznań odwiedzić :)

      Usuń
    3. Daj znać, jak będziesz się wybierać Moniko! W końcu nie będzie to aż tak daleko ;)

      Usuń
  5. Fajnie, że powstają nowe miejsca z włóczkami, zwłaszcza w "mojej" części Poznania, bo do "Fastrygi" trochę mam daleko... Te bony to rewelacyjny pomysł ;-). Pozdrawiam serdecznie - silvarerum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W fastrydze jest super, świetny wybór, prawdziwa włóczkarnia, ale poza tym nic tam się nie dzieje niestety :( Za małe pomieszczenie - przytulne i totalnie profesjonalne, wręcz bajkowe, ale nie ma gdzie usiąść...
      Bonów szukam w sklepach od dawna, bo znajomi jak chcą mi sprawić prezent, to włóczki boją się kupować - nie wiedzą, jaką, ile, jaki kolor, grubość, skład, bo sami nie dziergają. taki prezent to duże ryzyko dla nich, ale teraz to bajka normalnie! Mam nadzieję, że dostanę parę bonów w listopadzie ;););) no a potem w grudniu - innych prezentów już nie chcę ;)
      Może kiedyś się tam przypadkiem spotkamy Sylwia, skoro to Twoja część miasta? :)
      A właśnie - dzierganie na zawołanie to nauka na drutach różnych rzeczy, indywidualnie, dostosowane do potrzeb. Ja akurat poszłam na naukę magic loopa, żeby nadrobić te zaległości ;) Można zadzwonić do nich, napisać, umówić się, a one pokażą, jak dokończyć dawno zaczęty szalik, jak wydziergać w zasadzie chyba wszystko ;)

      Usuń
    2. To dzierganie na zawołanie - to rzeczywiście fajny pomysł, pewnie skorzystam, bo nie wszystko można "wygapić" na YT. Na razie męczę Arleen, jestem w połowie korpusu i się nie poddaję... Ja już na imieniny się na bony chyba nie załapię, ale na przyszłość - jak znalazł. Co do "Fastrygi" - to prawda, aczkolwiek jeśli chodzi o profesjonalizm i znajomość włóczek wszelkiej maści, to na pewno są w czołówce.

      Są jeszcze "Sploty", ale nie byłam tam od wakacji, więc nie wiem jak się rozwijają.

      Pozdrawiam :-).

      PS. Wiesz, że jest obniżka na dropsowe włóczki z alpaką (chyba 25%, co przy Lace daje odczuwalną różnicę)?

      Usuń
    3. Jeszcze dwa lata temu jak zaczynałam moją przygodę z drutami chciałam, żeby ktoś mnie uczył na żywo, ale nie było takiej opcji. Gdyby wtedy był Moher, przesiadywałabym tam pewnie godzinami ;) Myślę, że teraz też mi się przyda ich wiedza, bo ciągle mam ochotę uczyć się czegoś nowego, ciągle mam wątpliwości, a nie ma to jak zapytać kogoś, kto może od razu pokazać o co chodzi.
      Ja też już dawno w Splotach nie byłam, są na Jeżycach, a to zupełnie mi nie po drodze niestety :(
      Widziałam tę obniżkę, ale zapomniałam o niej - dzięki za przypomnienie :):):)

      Usuń
  6. Ja też chcę taki poznański Mher! Tylko w Nowym Targu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to daleko... Ale może i u Was coś takiego będzie? Ja długo czekałam na takie miejsca u nas i w końcu się doczekałam. Nie trać więc nadziei a jak będziesz przejazdem w stolicy Wielkopolski, to zahacz :)

      Usuń
  7. Wspaniałe miejsce :-) Szkoda, że do Poznania mam daleko...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie tętniło życiem, że ludzie będą w wolnej chwili tam po prostu z robótką wpadać, nawet się specjalnie nie umawiając - tak sobie, jak będą przechodzić, czy jak nie będą mieć się gdzie podziać, byle razem podziergać, pogadać o włóczkach itp. Ja np. pośród przyjaciół i rodziny nie mam nikogo dziergającego, a przydaje się rozmowa czy samo dzierganie z równie uzależnioną osobą ;) Może też dziewczyny zarażą swoją pasją ludzi zupełnie niewtajemniczonych? Może ktoś będzie się chciał po prostu nauczyć, jak zrobić sobie coś oryginalnego? W końcu w Wielkiej Brytanii, w Stanach to przecież niesamowicie modne hobby!
      Pozdrawiam Cię Kasiu!

      Usuń
  8. Kolejna wspaniała pasmanteria...Zazdroszczę... A mnie bida...Pozdrawiam:) Stale zaglądająca Gosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Gosiu, że stale wpadasz, bardzo mi miło :) Ja się w końcu doczekałam! W tym roku dużo się w Poznaniu podziało :) Ja uwielbiam oglądać włóczki na żywo, stąd taka moja entuzjastyczna reakcja! Do tej pory wiele z nich mogłam tylko w sieci... Choć nie powiem, dziewczyny mają też kuszącą opcję wysyłki ;)

      Usuń
  9. Trochę się podgrzałam przy tych miłych wieściach,pomyslałam; u mnie nie ma, ale gdzieś jest, ktoś korzysta, to też piknie:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ludwiko! Na Twoje pozytywne myślenie zawsze można liczyć :)
      A bony upominkowe działają też w internecie, więc nic nie przeszkadza, żeby nie-Poznaniacy korzystali ;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  10. :) może w końcu powinnam sobie coś wydziergać... ale u mnie nie ma takich sklepów :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że na Wyspach dzierga co druga osoba ;) No może przesadziłam... ;) Dzierganie jest fantastyczną terapią odstresowującą!!! Gorąco polecam! Może jakiś szal na początek? ;) No ciekawe, ciekawe... ;)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Serdeczne pozdrowienia z Wrocławia.
    A przede mną wizyta w e-dziewiarce. Niedawno wróciłam do drutów i odnalazłam blogi dziewiarek, wcześniej i o tym cudnym miejscu nie miałam pojęcia.
    Podobno są tam takie dni spotkań i mam zamiar również wtedy być. Aż mi ciśnienie przyjemnie skacze kiedy o tym pomyślę :)
    jeszcze raz pozdrawiam
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Takie spotkania są fantastyczne! Ja się odważyłam pójść pierwszy raz po dwóch latach ;) Nie żałuję, strasznie mi się podobają i chodzę wręcz nałogowo (no, może ostatnio było mniej czasu... opuściłam się... ale od nowego roku na nowo zaczynam)!!! A Wrocław to zagłębie robótkowe - masz szczęście!!! U nas wszystko się dopiero budzi ;) We Wrocławiu spotkania organizuje też Marzena z bloga Wełniane Myśli. Jak zakosztujesz tych wszystkich wspaniałości, to końca nie będzie :)

      Usuń
    2. oj to muszę odnaleźć Wełniane Myśli i Marzenę. Robótkowe zagłębie mówisz, mam szczęście, trzeba z tego korzystać
      miłego wieczorku

      Usuń
    3. Marzena ma swój sklep, bardzo uzdolniona osóbka! To właśnie ona jest autorką swetra, który testowałam. Tutaj fotki ze spotkania, które ostatnio organizowała:
      http://welnianemysli.blogspot.com/2014/10/spotkanie-zoo-i-skonczona-robotka.html
      Pozdrowienia!

      Usuń

Dziękuję, że do mnie zajrzałaś/eś :):):) Wpadaj częściej - komentując dodajesz mi skrzydeł!
Weryfikacja obrazkowa to niestety moja jedyna metoda walki ze spamem. Przepraszam, jeśli jest kłopotliwa :(

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...