czwartek, 16 stycznia 2014

getry - fioletowe, bo jak mogłoby być inaczej ;)

Pozostając pod urokiem fioletów i miękkiej cieniowanej włóczki Oxford Lammy Yarns, zrobiłam bezszwowe getry, które zimą uwielbiam zakładać do botków. Są niesłychanie cieple, cieplejsze niż wysokie kozaki, a jednocześnie fajnie ożywiają cały strój. 



W zasadzie kozaków już nie kupuję odkąd potrafię zrobić sobie getry na drutach.



Włóczka: Oxford Lammy Yarns (2 motki)
Druty: 5 mm
Wzór: klik

Ponieważ wzięłam mniejsze druty niż w opisie i cieńszą włóczkę, nabrałam 48 oczek zamiast 40, reszta bez zmian.



niedziela, 12 stycznia 2014

śliwka w pełnej krasie

Zanim jednak śliwkę pokażę, chciałam podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w mojej ankiecie dotyczącej robienia czapek. Znowu nie spodziewałam się tak dużego odzewu i bardzo mi miło, że kliknęłyście! Sprawdzałam rezultaty na bieżąco z zapartym tchem :) 
A oto i podsumowanie:
57%       magic loop
32%      czapki zszywane
15%      druty 40 cm + skarpetkowe w ostatniej fazie
10%         skarpetkowe

Nie wiedziałam, że czapki zszywane są tak popularne... Sama nigdy żadnej nie zrobiłam... Nie wiedziałam też, że jestem w tej piętnastoprocentowej mniejszości ;) Byłam pewna, że robię tak jak każdy ;) 

Przechodząc do sedna - śliwka, której fragment pokazywałam ostatnio, wygląda tak:




Włóczka: Nepal Drops (8 motków)
Druty: 5 mm
Wzór: Leaflet (darmowy)

Jest to mój pierwszy raglanowy kardigan. Wzór z czystym sumieniem mogę polecić jako łatwy i przyjemny, szybki do wydziergania. W rękawach tym razem postanowiłam nie odejmować oczek i zobaczyć, co się stanie - chyba wyszło nie najgorzej ;)
Pokazała mi go Asia na początku listopada. Ona wzbogaciła wzór o motywy na przodach i na rękawach, co widać tutaj. Ja zapożyczyłam od niej pomysł na przody właśnie :) 


Dzięki Asiu! Dzięki Tobie jakiś czas temu znowu zaczęłam myśleć o robieniu swetrów, przestałam się ich bać ;) To już drugi, jaki powstał w dość krótkim czasie, a moje marzenie o samodzielnym robieniu sobie swetrów ma szansę na rozwój :):):)

CZEGO TYM RAZEM SIĘ NAUCZYŁAM?
Zupełnie innego dodawania oczek w raglanie. Do tej pory robiłam to zawsze jednym sposobem - z jednego oczka dwa, czyli angielskie Kfb (knit front back), które wygląda tak:



Natomiast teraz robiłam tzw. RLI (Right Lifted Increase), które prezentuje się inaczej, o tak:



Nie wiem sama, który sposób wygląda lepiej... Grunt, że mam teraz świadomość, że można i tak i tak oraz jaki efekt to daje. Jeśli ktoś też chciałby zobaczyć, jak wyglądają obydwie te metody w praktyce czy też się ich nauczyć, zapraszam do obejrzenia filmików w zakładce "ściegi/techniki na drutach" u góry bloga, gdzie następnie wystarczy odnaleźć "Raglan - dodawanie oczek".

środa, 8 stycznia 2014

moi dwaj ulubieńcy


Dziś Yarn Along z Maknetą, jak co środę...
Powstaje śliwka...


Po prawej - "przeczytane" kolejne przygody Fandorina - nie mogłam się oprzeć ;)
Po lewej - do przeczytania G. Musso, zdobyte w bibliotece. Naprawdę zdobyte, nie ma w tym cienia przesady! Bardzo trudno na nie trafić, rozchodzą się jak ciepłe bułeczki... Przeczytałam już kilka jego książek, nie każda mi się podobała - to muszę przyznać szczerze, ale zdecydowana większość i bardzo chcę się nim z Wami dzisiaj podzielić, bo jest to kolejny autor, którego uwielbiam od pierwszego wejrzenia. Po każdej z jego książek coś pozostaje... Każda daje dużo do myślenia, a czasem wręcz bezlitośnie potrząsa czytelnikiem, zmuszając go do spojrzenia tak wokół jak i wgłąb siebie... I to, że autor często zaczyna nowy rozdział od cytatu, który, ze względu na swoją głębię, trafność, prostotę, często na długo pozostaje w myślach... Wspaniale się go czyta, zdecydowanie lepiej niż słucha, bo jednak w tym przypadku wolę móc się zatrzymać, nie pędzić, czytać powoli, zastanawiać się, wracać do niektórych fragmentów... Szkoda, że żadnej z tych książek nie mam na własność - na pewno wtedy podkreślałabym kolorowym flamastrem to, co dla mnie ważne... Kiedyś kupię je wszystkie ;)

Dla tych z Was, które nie miały styczności z G. Musso, postanowiłam zrobić, subiektywny oczywiście, spis tych pozycji, które mogłabym polecić i to bardzo:
"Telefon do Anioła"
"Kim byłbym bez Ciebie"
"Uratuj mnie"
"Będziesz tam?"

Oraz tych, które z jakichś powodów do mnie nie przemówiły:
"7 lat później"
"Potem"


niedziela, 5 stycznia 2014

debiut w postaci kwiatostanu


Udało mi się, tak jak właścicielce włóczkoteki
Będąc cały czas pod wrażeniem Waszych wyczynów, zrobiłam w końcu swoją własną, pierwszą chustę :) Nie narzekałam już, że nie umiem, że kiedy się nauczę, że pewnie nie dam rady, tylko usiadłam i przystąpiłam do dzieła :)  
Powiem jednak wprost, zupełnie szczerze - nie sądziłam, że aż tak mi się to spodoba. Sama praca nad chustą była od początku do końca wielkim wyzwaniem. Ze zdziwieniem odnotowywałam jej powiększające się wymiary i wydłużający się czas przerobienia jednego rzędu.  Z niecierpliwością czekałam na każdy kolejny rząd ażurów, kiedy to pojawiał się coraz to piękniejszy, okazalszy motyw. Tak! To jest coś, co nie znudzi się nigdy i teraz wierzę, że on robienia chust można się uzależnić ;)



druty: 3,5 mm
włóczka: barbeczka (ok. 1,5 motka)
wzór:  Inflorescence

Ta moja, jako że pierwsza, zrobiona jest grubszą włóczką, nie moherową, bo obawiałam się, że będzie konieczne prucie a przy moherze to nie jest już takie proste. Dodam tylko, że wzór jest naprawdę łatwy i przyjemny, idealny dla początkującego w tym temacie, a jednocześnie dający dużo satysfakcji dzięki efektowi :) 




CZEGO  SIĘ  TYM  RAZEM  NAUCZYŁAM?

1. Dobrze jest zaznaczać sobie powtórzenia motywów markerami. Dzięki temu nawet jeśli się pogubimy i nie daj Boże trzeba będzie pruć, to tylko kawałek. Takiej rady udzieliła mi Dagy, której tu z miejsca bardzo bardzo dziękuję!!! Wprowadziłam ją od razu w życie, o czym można się przekonać w poprzednim poście.

2. Nowy, dla mnie zupełnie kosmiczny, sposób nabierania oczek przy robieniu chust trójkątnych - filmik.

3. Blokowanie chusty... No właśnie... Ze szpilkami nie umiem sobie tak dobrze poradzić na najdłuższej krawędzi, więc zakupiłam dwu- i jednometrowe aluminiowe pręty (5 mm średnicy) i styropian w Castoramie - tanio i skutecznie:) Dwa druty wsunęłam prostopadle w dziurki po narzutach, a resztę upięłam szpilkami, oczywiście na styropianie.


środa, 1 stycznia 2014

uzależniona od głosu Krzysztofa Gosztyły, dziergam coś kompletnie dla mnie nowego...


... a mianowicie pierwszą w życiu chustę! To dla mnie jedno z nowych tegorocznych wyzwań :)
Będzie prezentem bez okazji dla kogoś, kto mam nadzieję się tego nie spodziewa ;)
To właśnie chcę Wam dzisiaj pokazać w Yarn Along z Maknetą.


Co do audiobooków - jako wielka fanka głosu Krzysztofa Gosztyły, słucham go i słucham...
"Azazela" Borisa Akunina szczerze mogę polecić lubiącym klimat XIX wieku i tajemnice, oraz tym, którzy przy okazji nie mają nic przeciwko temu, żeby się pośmiać :):):) Dopiero odkrywam tego autora... Chwyciłam za płytę tylko dzięki nazwisku lektora i teraz już bez wahania sięgam po kolejne. Jak mało jest książek, które mają w sobie tajemnicę, ale nie rodem z tych ciężkich i przytłaczających, tylko właśnie posiadających jakąś nieokreśloną lekkość bytu i pióra, które na dodatek potrafią rozbawić czytelnika! 

Przy okazji w ten pierwszy dzień 2014 roku chciałabym Wam tutaj życzyć (bo "obskoczyć" Was dzisiaj chyba już nie zdołam) krótko i zwięźle, ale od serca - wszystkiego, co Wam się marzy!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...